czwartek, 25 września 2014

Pierwszy - boję się tam wejść.

Reywen

Zbliżał się wieczór. Chodziłam po całym domu jak obłąkana, starając się znaleźć czegoś, co nadaje się na imprezę. Nigdy nie byłam, więc skąd mogłam wiedzieć jak się ubrać? Na szczęście moja przyjaciółka, ma bardziej rozwinięte życie towarzyskie. Zadzwoniłam do niej, aby czym prędzej do mnie przyszła i pomogła się przyszykować. Zamiast czekać postanowiłam wziąć szybki prysznic. Szybko umyłam moje włosy i zawiązałam je ręcznikiem. Po chwili stałam owinięta szlafrokiem. Umyłam zęby. Chciałam, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Kiedy wyszłam z łazienki na moim łóżku siedziała już Lucy przeglądając nowy numer Vogue. Przecież wie, gdzie chowamy klucze. Moich rodziców nie ma aktualnie w domu. Polecieli na jakąś ważną konferencję, nie wiadomo gdzie. Zostawiali mnie samą w domu już z milion razy, więc nie zawracali sobie mną głowy. Myśleli pewnie, że jak co weekend Lucy wpadnie na nockę. Tym razem będzie inaczej. Mam iść na imprezę do jej brata, za którym jakoś nie przepadam. Każdy go zna i każdy zna też jego dziewczynę Megane. Nie znoszę jej. Każdy wie jaką wielką dziwką jest, mimo to Luke jej ufa. Tak przynajmniej mi się wydaję.
-Ubierz tą seksowną sukienkę, którą kupiłam ci na urodziny. -z moich zamyśleń wyrwała mnie przyjaciółka. Spojrzałam na materiał, który trzymała. Była to sięgająca do połowy ud, czarna, koronkowa sukienka. Była bardzo seksowna miała rację, ale nie pasowała do mnie. Pomimo tego, że jestem bogata, zawsze uważałam się za skromną osobę. Nie lubiłam przesadzać w ubiorze. Ale może czas coś zmienić? Po dłuższym przemyśleniu tej propozycji postanowiłam, że ją założę. Przecież wszystkie dziewczyny będą tak ubrane, zaczynając od mojej przyjaciółki, kończąc na dziwce Megane.
-Dobra, ale robię to tylko dla ciebie. -powiedziałam poirytowana i wzięłam sukienkę do garderoby, aby się w nią ubrać. Do tego założyłam szpilki Christiana Louboutina i cekinową kopertówkę.
Wyszłam z garderoby i pokazałam się Lucy jak modelka na pokazie. Okręciłam się parę razy i usiadłam obok niej.
-Wyglądasz pięknie, ale zapomniałaś o jednej, dość ważnej rzeczy. -patrzyłam na nią ze zdziwieniem. O co jej może chodzić? -Nie jesteś pomalowana, a twoje włosy wyglądają okropnie. -no dziękuję bardzo. Lucy zawsze jest szczera i czasami to mnie zabija.
-Wiesz, że ja się nie maluję, nawet nie mam tu nic, abyś mogła mnie pomalować.
-Nie martw się o to. -podniosła brew i wyciągnęła z jej ogromnej torebki, równie wielką kosmetyczkę. Kiedy ją otworzyła, kosmetyczka zaczęła się rozkładać. Było w niej co najmniej z 50 rzeczy do makijażu. -Usiądź, a ja zrobię cię na bóstwo. -zaklaskała.
Teraz nie mam już wyjścia. Może z jednej strony to dobrze, bo nikt mnie nie pozna. Lucy zaczęła nakładać na mnie fluid. Dziwne uczucie, nigdy nie miałam tego na twarzy, a jeśli dostanę uczulenia? Oby nie.
-Teraz zamknij oczy. -instruowała mnie po kolei i bardzo delikatnie poruszała pędzelkiem po moich powiekach. Kiedy skończyła poprawiła rzęsy maskarą i pomalowała mi usta krwisto czerwoną szminką. Zaczęła machać lustrem przed moimi oczami.
-Pokaż mi to lustro. -uspokoiłam ją i wzięłam lustro by się przejrzeć. Muszę powiedzieć, że na początku się nie poznałam. Wyglądałam na co najmniej 2 lata straszą. Ale to nie znaczy, że mi się nie podobało. Wyglądam pięknie. Jak nie ja. Moje niebieskie oczy są wyraźnie podkreślone, a usta wydają się pełniejsze. -O mój Boże, Lucy coś ty zrobiła! Wyglądam zajebiście! -wstałam i mocno ją przytuliłam. Jej mina była na początku przestraszona, ale potem odetchnęła z ulgą.
-To teraz włosy? -ucieszona, trzymała już prostownicę w dłoni.
Chwyciłam za kopertówkę i udałam się do auta przyjaciółki, wcześniej zamykając drzwi na klucz. W czasie jazdy zadawałam jej milion pytań co robi się na takich przyjęciach i jak mam się zachowywać?
-Sabotaż kochana. -podniosła brew, a ja nie wiedziałam o co chodzi. -Zwykle jesteś taka miła i cicha. Na tej imprezie musisz to zmienić. Celowo zmienić. Musisz stać się wulgarna i seksowna.
-Nie ma mowy. Ja tak nie mogę. -pokręciłam głową, krzyżując ramiona.
-Nie masz wyjścia. -dojechałyśmy do jej willi. Dudniało w niej od głośnej muzyki. Boję się tam wejść. Przyjaciółka pociągnęła mnie za rękę. W pomieszczeniu przeważał zapach papierosów i alkoholu. Zastanawiam się jak udaję się im to posprzątać przed powrotem rodziców. Szłam za Lucy, aż dotarłyśmy do stolika. Było przy nim z 5 osób, a jeden był mi znany.
-Calum! -zawołałam i podbiegłam do niego. Usiadłam mu na kolanach i objęłam. Wydawał się zdziwiony. Jakby mnie nie znał.
-Hej ślicznotko znamy się? -zademonstrował jeden z jego zniewalających uśmiechów.
-Ciołek! Nie poznałeś mnie? -posmutniałam.
-Chwila... Rey to ty? -zachichotałam.
-Tak, jak mogłeś mnie nie poznać? -muszę przyznać, że sama się nie poznałam na początku. Wymamrotał coś o tym jak inaczej i bardziej seksownie wyglądam po czym zagarnął delikatnego kuksańca ode mnie w ramię.
Lucy przyniosła nam drinki, nie byłam na początku przekonana, ale pamiętam, że mam być jak nie ja. Wypiłam 3 drinki, które całkowicie namąciły mi w głowie. Wyciągnęłam Caluma na środek pokoju, zupełnie nie przejmując się innymi i zaczęłam tańczyć. Przyjaciel objął moje biodra i delikatnie mną poruszał. W przeciwieństwie do mnie nie był on pijany i nie pozwolił mi na coś więcej.
-Czas na grę w butelkę! -ktoś krzyknął i wszyscy zaczęli tworzyć wielkie kółko, nieświadoma niczego dołączyłam do zabawy. Zauważyłam, że Lucy też gra, więc poczułam się spokojniejsza. Pierwsza zakręciła dziewczyna w czerwonych włosach. Wypadło na chłopaka w równie szalonych, zielonych włosach.
-Więc Michael, weź dziewczynę, która najbardziej ci się tu podoba do pokoju na 10 minut. -chłopak zatarł dłonie i wybrał niską, brązowooką brunetkę.
Minęło parę kolejek, aż butelka wypadła na mnie. W duchu przestraszyłam się, ale kiedy zobaczyłam, że to Lucy wybiera mi zadanie uspokoiłam się.
-Reywen, ty... pocałuj się z Lukiem. -wszyscy zaczęli się śmiać, nie sądzę, żeby ktokolwiek stąd mnie kojarzył. Luke uśmiechnął się i podszedł do mnie. Delikatnie przechylił głowę. Zrobiłam to samo. Nigdy się nie całowałam, co teraz? Jego usta delikatnie musnęły moje. Trwało to mniej niż sekundę i gdyby nie alkohol, który wypiłam, nie zrobiłabym tego. Nie z Lukiem. Ale to z nim musiałam przeżyć swój pierwszy pocałunek. Miał rozmazaną moją szminkę na ustach, ale nadal wyglądał nieziemsko. Znaczy normalnie, przecież go nie lubię.
-Co to ma być? -do pokoju weszła oburzona Megane. -Luke co ty wyprawiasz?
Luke oddalił się ode mnie, zabierając swoją dziewczynę, zapewne w jakieś ustronne miejsce. To nie moja wina, to była tylko zabawa, a Luke się zgodził. Nie widzę w tym nic złego. Usiadłam i postanowiłam grać dalej. Teraz ja kręciłam. Wypadło na Ashtona.
-Ashton pocałuj Lucy. -powiedziałam niemal natychmiastowo. Widziałam siebie na szczycie piramidy zwycięzców.
Ash wstał i pocałował Lucy. Widziałam jak przyjaciółka rozpływa się pod dotykiem jego ust. To mi się udało.
Impreza dobiegła końca, a ja postanowiłam zostać u Lucy na noc. Nie miałam siły by sama wrócić do domu. Kiedy weszłam do łazienki zastałam tam Luka. Ale nie był sam.

czwartek, 11 września 2014

Prolog

W szkole jak zwykle jest szum. Idę przez gęsto zaludniony korytarz, w poszukiwaniu mojej przyjaciółki. Znając ją doskonale wiem,  że będzie w łazience. Co przerwę biegnie do niej poprawić swój makijaż, zostawiając mnie w klasie. Jakoś udaję mi się przedostać przez tłum ludzi kończących lekcje. Znajduję przyjaciółkę wymachującą maskarą we wszystkie strony. Najwidoczniej nie zauważyła mnie, bo po znalezieniu się obok niej, tusz do rzęs rozmazał się na moim czole.
-Rey przestraszyłaś mnie! -chowając maskarę, wyciągnęła chusteczki i zaczęła mnie wycierać. Niezdara z niej.
-Dlaczego co przerwę latasz się malować? -nie rozumiałam tego. Sama się nie maluję, a moja przyjaciółka jest śliczna i też tego nie potrzebuje.
Nie odpowiedziała. Jedynie pokiwała głową co w jej języku oznacza 'domyśl się'. No tak szaleje za kolegą jej brata, ale on i tak nie zwraca na niej uwagi. Ashton wydaję się być chłopakiem, który nie potrzebuje dziewczyny. Mimo iż Lucy co chwila na niego wpada, on jedynie podaje jej dłoń i pomaga wstać, a potem idzie w przeciwną stronę. 
-Dobra mam propozycję. -nie sądzę, że będzie to coś mądrego. Jest piątek, a to oznacza tyle, że jutro mamy weekend. Wtedy Lucy zawsze u mnie nocuje, bo nie umie znieść hałasów powodowanych przez gości Luka.
-Jaką?
-Wiesz, że mój brat organizuje co weekend imprezy w domu?
-Kto nie wie?
-Oh dobra, przejdę do rzeczy. Pomyślałam o tym, że może... pójdziemy? -zaśmiałam się głośno. Myślałam, że ona żartuje. Wie dobrze, że nie jestem tym typem człowieka. Nie pasuję do takiego towarzystwa.
-Wiesz, że...
-Przestań Rey! Zawsze siedzisz w domu. Może czas kogoś poznać? Nie uważasz, że taka impreza to dobre miejsce? -trochę ma rację, ale robi to pewnie tylko dlatego, że będzie tam Ashton.
-No dobra. -Lucy podskoczyła, obejmując mnie i kręcąc się w kółko. -Ale jest warunek.
-Jaki?
-Jeśli będę chciała wyjść, wyjdę. Nie możesz mnie zatrzymać tam na siłę. -pokiwała głową i znowu przytuliła.

poniedziałek, 8 września 2014

Pozwól, że się przedstawię

Reywen

Hej. Jestem Reywen, ale przyjaciele mówią mi Rey. Mam 17 lat. Jestem niską blondynką. Rodzice mówią mi, że jestem za chuda, ale ja wiem swoje. Nie jestem jak każda nastolatka. Nie latam z imprezy na imprezę. Wolę posiedzieć w domu. Przez to mam też mało przyjaciół, ale uważam, że to nawet lepiej mieć takich zaufanych przyjaciół, na których mogę polegać. Chłopaki... Haha, to oczywiste, że mi się podobają. Na nieszczęście nie zwracają na mnie uwagi. Trochę dziwne, bo uważam się za ładną. Nie mam kompleksów, nie zaprzątam sobie głowy wyglądem. Ale jestem nieśmiała. Przyjaźnię się z Calumem. Chodzę z nim do klasy i od zawsze mi pomagał, mogę mu ufać. Jest też Lucy. Kocham ją jak siostrę. Siedzę z nią na każdej lekcji. Plotkuję i chodzę na zakupy. W Sydney jest pełno galerii, które uwielbiamy. Jej bratem jest, ah z resztą to nie ważne i tak go nie lubię. Uczę się dobrze, bo mam zamiar iść na studia. Aha, noszę okulary, ale tylko w domu. Nie jestem wielką fanką szkieł kontaktowych, ale przecież nie pokażę się publicznie w okularach. Lubię pizze, kurczaka i wszystko co jest niezdrowe i kaloryczne. Nie przepadam za sałatkami chyba, że są z kawałkami mięsa. Nie wierzę w siebie. Uważam, że najlepiej wychodzi mi po prostu nauka. Jestem dziewicą. Mam się tego wstydzić? Nie sądzę. Nawet się nigdy nie całowałam. Calum mówi mi, że zostanę zakonnicą dziewicą, co mnie śmieszy. To nie prawda, kiedyś miłość mnie spotka, ale kiedy, tego nie wiem. Kocham moich rodziców. Wszystko mam dzięki nim, więc jestem im wdzięczna za dach nad głową. Mamy dużo pieniędzy, muszę to przyznać. W szkole nikt jakoś szczególnie nie zwraca na mnie uwagi. Gdy nie ma Lucy, czy Caluma siedzę w kącie ze słuchawkami na uszach. Uczniowie potrafią być wredni, wolę się w nic nie mieszać. Nie przepadam za sportem. Lubie pływać i to chyba jedyne co robię by zachować szczupłą sylwetkę. Mam kota Fergusona. Lubię gotować i wymyślać nowe dania. Nie umiem piec ciast. Teraz już mnie znacie.

Luke

Nazywam się Luke. Chodzę do szkoły średniej w Sydney. Nie lubię się uczyć. Mam blond włosy i niebieskie oczy. Dziewczyny mnie kochają. Szczególnie moja - Megane. To niska brunetka, jest seksowna, a przede wszystkim moja. Mam też siostrę - Lucy. Nie przepadam za nią. Przyjaźnię się z Michaelem i Ashtonem. Jestem szkolnym chuliganem. Biorę udział w bójkach, nie słucham nauczycieli, pieprzę policję. Co mnie to obchodzi. Robię co mi się podoba. Lubie grać w piłkę nożną. Jestem w szkolnej drużynie. Moja rodzina jest bogata. I to bardzo. Mamy willę z basenem. Rodziców nie ma co weekend, więc wtedy też organizuję tam imprezy. Kocham to co robię. Umiem grać na gitarze. Mama załatwiła mi lekcję, gdy miałem 10 lat. Nie lubię osób nieśmiałych. Lubie jeść praktycznie wszystko. Każdy się mnie słucha, w przeciwnym razie dostałby i to dość porządnie. Uwielbiam chodzić na siłownie. Mam psa Rustiego. Jest to owczarek niemiecki. Jestem uczciwy, nienawidzę, gdy ktoś kłamie. Lubie vansy. Mam ich pełno. Moja siostra się o mnie martwi, ale co mnie to obchodzi? Jest młodsza i to ona ma się mnie słuchać. Tak jak już mówiłem lubię imprezować. Lucy nie. Dlatego co weekend śpi u swojej przyjaciółeczki. Jak ona się nazywa? Reywen? Nie znam jej, nie zamieniłem z nią słowa. Mimo to wydaje się być mega kujonkom. Jest nawet ładna, ale nie lubię nieśmiałych dziewczyn. Nie chcę się z nią przyjaźnić. Ona mnie chyba nie lubi,ale co mnie to. Megane jest ładna i odważna. Nie wstydzi się mi pokazać nago. Lubi dla mnie tańczyć. Jest cheerleaderką. Czasami mam jej dosyć, ale jest dobra w łóżku, więc na razie będzie moja. Nie jestem o nią zazdrosny. Szczerze to w ogóle nie jestem o kogokolwiek. Jeśli mnie zdradzi rzucę ją i znajdę inną. Jest pełno dziewczyn, które chcą się ze mną pieprzyć. Teraz mnie znacie. No prawie.

niedziela, 7 września 2014

Opis

Sabotaż – umyślne niewypełnienie albo wypełnianie wadliwie swoich obowiązków w zamiarze wywołania dezorganizacji, strat i szkód.