Zbliżał się wieczór. Chodziłam po całym domu jak obłąkana, starając się znaleźć czegoś, co nadaje się na imprezę. Nigdy nie byłam, więc skąd mogłam wiedzieć jak się ubrać? Na szczęście moja przyjaciółka, ma bardziej rozwinięte życie towarzyskie. Zadzwoniłam do niej, aby czym prędzej do mnie przyszła i pomogła się przyszykować. Zamiast czekać postanowiłam wziąć szybki prysznic. Szybko umyłam moje włosy i zawiązałam je ręcznikiem. Po chwili stałam owinięta szlafrokiem. Umyłam zęby. Chciałam, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Kiedy wyszłam z łazienki na moim łóżku siedziała już Lucy przeglądając nowy numer Vogue. Przecież wie, gdzie chowamy klucze. Moich rodziców nie ma aktualnie w domu. Polecieli na jakąś ważną konferencję, nie wiadomo gdzie. Zostawiali mnie samą w domu już z milion razy, więc nie zawracali sobie mną głowy. Myśleli pewnie, że jak co weekend Lucy wpadnie na nockę. Tym razem będzie inaczej. Mam iść na imprezę do jej brata, za którym jakoś nie przepadam. Każdy go zna i każdy zna też jego dziewczynę Megane. Nie znoszę jej. Każdy wie jaką wielką dziwką jest, mimo to Luke jej ufa. Tak przynajmniej mi się wydaję.
-Ubierz tą seksowną sukienkę, którą kupiłam ci na urodziny. -z moich zamyśleń wyrwała mnie przyjaciółka. Spojrzałam na materiał, który trzymała. Była to sięgająca do połowy ud, czarna, koronkowa sukienka. Była bardzo seksowna miała rację, ale nie pasowała do mnie. Pomimo tego, że jestem bogata, zawsze uważałam się za skromną osobę. Nie lubiłam przesadzać w ubiorze. Ale może czas coś zmienić? Po dłuższym przemyśleniu tej propozycji postanowiłam, że ją założę. Przecież wszystkie dziewczyny będą tak ubrane, zaczynając od mojej przyjaciółki, kończąc na dziwce Megane.
-Dobra, ale robię to tylko dla ciebie. -powiedziałam poirytowana i wzięłam sukienkę do garderoby, aby się w nią ubrać. Do tego założyłam szpilki Christiana Louboutina i cekinową kopertówkę.
Wyszłam z garderoby i pokazałam się Lucy jak modelka na pokazie. Okręciłam się parę razy i usiadłam obok niej.
-Wyglądasz pięknie, ale zapomniałaś o jednej, dość ważnej rzeczy. -patrzyłam na nią ze zdziwieniem. O co jej może chodzić? -Nie jesteś pomalowana, a twoje włosy wyglądają okropnie. -no dziękuję bardzo. Lucy zawsze jest szczera i czasami to mnie zabija.
-Wiesz, że ja się nie maluję, nawet nie mam tu nic, abyś mogła mnie pomalować.
-Nie martw się o to. -podniosła brew i wyciągnęła z jej ogromnej torebki, równie wielką kosmetyczkę. Kiedy ją otworzyła, kosmetyczka zaczęła się rozkładać. Było w niej co najmniej z 50 rzeczy do makijażu. -Usiądź, a ja zrobię cię na bóstwo. -zaklaskała.
Teraz nie mam już wyjścia. Może z jednej strony to dobrze, bo nikt mnie nie pozna. Lucy zaczęła nakładać na mnie fluid. Dziwne uczucie, nigdy nie miałam tego na twarzy, a jeśli dostanę uczulenia? Oby nie.
-Teraz zamknij oczy. -instruowała mnie po kolei i bardzo delikatnie poruszała pędzelkiem po moich powiekach. Kiedy skończyła poprawiła rzęsy maskarą i pomalowała mi usta krwisto czerwoną szminką. Zaczęła machać lustrem przed moimi oczami.
-Pokaż mi to lustro. -uspokoiłam ją i wzięłam lustro by się przejrzeć. Muszę powiedzieć, że na początku się nie poznałam. Wyglądałam na co najmniej 2 lata straszą. Ale to nie znaczy, że mi się nie podobało. Wyglądam pięknie. Jak nie ja. Moje niebieskie oczy są wyraźnie podkreślone, a usta wydają się pełniejsze. -O mój Boże, Lucy coś ty zrobiła! Wyglądam zajebiście! -wstałam i mocno ją przytuliłam. Jej mina była na początku przestraszona, ale potem odetchnęła z ulgą.
-To teraz włosy? -ucieszona, trzymała już prostownicę w dłoni.
Chwyciłam za kopertówkę i udałam się do auta przyjaciółki, wcześniej zamykając drzwi na klucz. W czasie jazdy zadawałam jej milion pytań co robi się na takich przyjęciach i jak mam się zachowywać?
-Sabotaż kochana. -podniosła brew, a ja nie wiedziałam o co chodzi. -Zwykle jesteś taka miła i cicha. Na tej imprezie musisz to zmienić. Celowo zmienić. Musisz stać się wulgarna i seksowna.
-Nie ma mowy. Ja tak nie mogę. -pokręciłam głową, krzyżując ramiona.
-Nie masz wyjścia. -dojechałyśmy do jej willi. Dudniało w niej od głośnej muzyki. Boję się tam wejść. Przyjaciółka pociągnęła mnie za rękę. W pomieszczeniu przeważał zapach papierosów i alkoholu. Zastanawiam się jak udaję się im to posprzątać przed powrotem rodziców. Szłam za Lucy, aż dotarłyśmy do stolika. Było przy nim z 5 osób, a jeden był mi znany.
-Calum! -zawołałam i podbiegłam do niego. Usiadłam mu na kolanach i objęłam. Wydawał się zdziwiony. Jakby mnie nie znał.
-Hej ślicznotko znamy się? -zademonstrował jeden z jego zniewalających uśmiechów.
-Ciołek! Nie poznałeś mnie? -posmutniałam.
-Chwila... Rey to ty? -zachichotałam.
-Tak, jak mogłeś mnie nie poznać? -muszę przyznać, że sama się nie poznałam na początku. Wymamrotał coś o tym jak inaczej i bardziej seksownie wyglądam po czym zagarnął delikatnego kuksańca ode mnie w ramię.
Lucy przyniosła nam drinki, nie byłam na początku przekonana, ale pamiętam, że mam być jak nie ja. Wypiłam 3 drinki, które całkowicie namąciły mi w głowie. Wyciągnęłam Caluma na środek pokoju, zupełnie nie przejmując się innymi i zaczęłam tańczyć. Przyjaciel objął moje biodra i delikatnie mną poruszał. W przeciwieństwie do mnie nie był on pijany i nie pozwolił mi na coś więcej.
-Czas na grę w butelkę! -ktoś krzyknął i wszyscy zaczęli tworzyć wielkie kółko, nieświadoma niczego dołączyłam do zabawy. Zauważyłam, że Lucy też gra, więc poczułam się spokojniejsza. Pierwsza zakręciła dziewczyna w czerwonych włosach. Wypadło na chłopaka w równie szalonych, zielonych włosach.
-Więc Michael, weź dziewczynę, która najbardziej ci się tu podoba do pokoju na 10 minut. -chłopak zatarł dłonie i wybrał niską, brązowooką brunetkę.
Minęło parę kolejek, aż butelka wypadła na mnie. W duchu przestraszyłam się, ale kiedy zobaczyłam, że to Lucy wybiera mi zadanie uspokoiłam się.
-Reywen, ty... pocałuj się z Lukiem. -wszyscy zaczęli się śmiać, nie sądzę, żeby ktokolwiek stąd mnie kojarzył. Luke uśmiechnął się i podszedł do mnie. Delikatnie przechylił głowę. Zrobiłam to samo. Nigdy się nie całowałam, co teraz? Jego usta delikatnie musnęły moje. Trwało to mniej niż sekundę i gdyby nie alkohol, który wypiłam, nie zrobiłabym tego. Nie z Lukiem. Ale to z nim musiałam przeżyć swój pierwszy pocałunek. Miał rozmazaną moją szminkę na ustach, ale nadal wyglądał nieziemsko. Znaczy normalnie, przecież go nie lubię.
-Co to ma być? -do pokoju weszła oburzona Megane. -Luke co ty wyprawiasz?
Luke oddalił się ode mnie, zabierając swoją dziewczynę, zapewne w jakieś ustronne miejsce. To nie moja wina, to była tylko zabawa, a Luke się zgodził. Nie widzę w tym nic złego. Usiadłam i postanowiłam grać dalej. Teraz ja kręciłam. Wypadło na Ashtona.
-Ashton pocałuj Lucy. -powiedziałam niemal natychmiastowo. Widziałam siebie na szczycie piramidy zwycięzców.
Ash wstał i pocałował Lucy. Widziałam jak przyjaciółka rozpływa się pod dotykiem jego ust. To mi się udało.
Impreza dobiegła końca, a ja postanowiłam zostać u Lucy na noc. Nie miałam siły by sama wrócić do domu. Kiedy weszłam do łazienki zastałam tam Luka. Ale nie był sam.
Teraz nie mam już wyjścia. Może z jednej strony to dobrze, bo nikt mnie nie pozna. Lucy zaczęła nakładać na mnie fluid. Dziwne uczucie, nigdy nie miałam tego na twarzy, a jeśli dostanę uczulenia? Oby nie.
-Teraz zamknij oczy. -instruowała mnie po kolei i bardzo delikatnie poruszała pędzelkiem po moich powiekach. Kiedy skończyła poprawiła rzęsy maskarą i pomalowała mi usta krwisto czerwoną szminką. Zaczęła machać lustrem przed moimi oczami.
-Pokaż mi to lustro. -uspokoiłam ją i wzięłam lustro by się przejrzeć. Muszę powiedzieć, że na początku się nie poznałam. Wyglądałam na co najmniej 2 lata straszą. Ale to nie znaczy, że mi się nie podobało. Wyglądam pięknie. Jak nie ja. Moje niebieskie oczy są wyraźnie podkreślone, a usta wydają się pełniejsze. -O mój Boże, Lucy coś ty zrobiła! Wyglądam zajebiście! -wstałam i mocno ją przytuliłam. Jej mina była na początku przestraszona, ale potem odetchnęła z ulgą.
-To teraz włosy? -ucieszona, trzymała już prostownicę w dłoni.
Chwyciłam za kopertówkę i udałam się do auta przyjaciółki, wcześniej zamykając drzwi na klucz. W czasie jazdy zadawałam jej milion pytań co robi się na takich przyjęciach i jak mam się zachowywać?
-Sabotaż kochana. -podniosła brew, a ja nie wiedziałam o co chodzi. -Zwykle jesteś taka miła i cicha. Na tej imprezie musisz to zmienić. Celowo zmienić. Musisz stać się wulgarna i seksowna.
-Nie ma mowy. Ja tak nie mogę. -pokręciłam głową, krzyżując ramiona.
-Nie masz wyjścia. -dojechałyśmy do jej willi. Dudniało w niej od głośnej muzyki. Boję się tam wejść. Przyjaciółka pociągnęła mnie za rękę. W pomieszczeniu przeważał zapach papierosów i alkoholu. Zastanawiam się jak udaję się im to posprzątać przed powrotem rodziców. Szłam za Lucy, aż dotarłyśmy do stolika. Było przy nim z 5 osób, a jeden był mi znany.
-Calum! -zawołałam i podbiegłam do niego. Usiadłam mu na kolanach i objęłam. Wydawał się zdziwiony. Jakby mnie nie znał.
-Hej ślicznotko znamy się? -zademonstrował jeden z jego zniewalających uśmiechów.
-Ciołek! Nie poznałeś mnie? -posmutniałam.
-Chwila... Rey to ty? -zachichotałam.
-Tak, jak mogłeś mnie nie poznać? -muszę przyznać, że sama się nie poznałam na początku. Wymamrotał coś o tym jak inaczej i bardziej seksownie wyglądam po czym zagarnął delikatnego kuksańca ode mnie w ramię.
Lucy przyniosła nam drinki, nie byłam na początku przekonana, ale pamiętam, że mam być jak nie ja. Wypiłam 3 drinki, które całkowicie namąciły mi w głowie. Wyciągnęłam Caluma na środek pokoju, zupełnie nie przejmując się innymi i zaczęłam tańczyć. Przyjaciel objął moje biodra i delikatnie mną poruszał. W przeciwieństwie do mnie nie był on pijany i nie pozwolił mi na coś więcej.
-Czas na grę w butelkę! -ktoś krzyknął i wszyscy zaczęli tworzyć wielkie kółko, nieświadoma niczego dołączyłam do zabawy. Zauważyłam, że Lucy też gra, więc poczułam się spokojniejsza. Pierwsza zakręciła dziewczyna w czerwonych włosach. Wypadło na chłopaka w równie szalonych, zielonych włosach.
-Więc Michael, weź dziewczynę, która najbardziej ci się tu podoba do pokoju na 10 minut. -chłopak zatarł dłonie i wybrał niską, brązowooką brunetkę.
Minęło parę kolejek, aż butelka wypadła na mnie. W duchu przestraszyłam się, ale kiedy zobaczyłam, że to Lucy wybiera mi zadanie uspokoiłam się.
-Reywen, ty... pocałuj się z Lukiem. -wszyscy zaczęli się śmiać, nie sądzę, żeby ktokolwiek stąd mnie kojarzył. Luke uśmiechnął się i podszedł do mnie. Delikatnie przechylił głowę. Zrobiłam to samo. Nigdy się nie całowałam, co teraz? Jego usta delikatnie musnęły moje. Trwało to mniej niż sekundę i gdyby nie alkohol, który wypiłam, nie zrobiłabym tego. Nie z Lukiem. Ale to z nim musiałam przeżyć swój pierwszy pocałunek. Miał rozmazaną moją szminkę na ustach, ale nadal wyglądał nieziemsko. Znaczy normalnie, przecież go nie lubię.
-Co to ma być? -do pokoju weszła oburzona Megane. -Luke co ty wyprawiasz?
Luke oddalił się ode mnie, zabierając swoją dziewczynę, zapewne w jakieś ustronne miejsce. To nie moja wina, to była tylko zabawa, a Luke się zgodził. Nie widzę w tym nic złego. Usiadłam i postanowiłam grać dalej. Teraz ja kręciłam. Wypadło na Ashtona.
-Ashton pocałuj Lucy. -powiedziałam niemal natychmiastowo. Widziałam siebie na szczycie piramidy zwycięzców.
Ash wstał i pocałował Lucy. Widziałam jak przyjaciółka rozpływa się pod dotykiem jego ust. To mi się udało.
Impreza dobiegła końca, a ja postanowiłam zostać u Lucy na noc. Nie miałam siły by sama wrócić do domu. Kiedy weszłam do łazienki zastałam tam Luka. Ale nie był sam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz