poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Siódmy - tylko nie to

Poprawianie humoru Luka stało się rutyną i to wcale nie taką złą. Lubiłam u niego przesiadywać. Lucy wreszcie zagadała do Ashtona i teraz spędza czas tylko z nim. Cieszę się, że się jej układa i w sumie nie mam do niej pretensji, że nie widujemy się za często.
Polubiliśmy się na tyle, że powierzamy sobie nasze sekrety. Ostatnio dowiedziałam się, że Luke uwielbia chodzić nago po domu, co mi się spodobało, a ja powiedziałam mu, że jestem dziewicą, ale to chyba było oczywiste. Luke jest wspaniałym przyjacielem i chyba zaczyna mi na nim zależeć. Nie chciałam tego, może jeszcze mi przejdzie?
-Chcesz herbaty? -zapytał blondyn o jasnej karnacji, niosąc 2 kubki z wrzątkiem.
-Po co się pytasz, skoro i tak mi ją już niesiesz? -jego pytania są czasem bardzo głupie.
-Kto powiedział, że to dla ciebie?
Podniosłam brew i zastanawiałam się czy, aby na pewno Luke nie zaprosił tu jeszcze kogoś.
-A niby dla kogo?
-Dobra masz mnie. Dzisiaj jesteśmy sami, więc chcesz oglądać film czy wolisz pogadać? -czasami zachowywał się jak typowa nastolatka, która ma tylko jedną przyjaciółkę, ale traktuje ją jak siostrę. Tylko, że ja nie chcę, żeby on traktował mnie jak siostrę.
-Chyba wolę pogadać. Ale ty wybierasz temat.
Blondyn przez chwilę się zastanawiał, a po chwili coś jakby go opętało, szybko wstał, złapał mnie za rękę i zaprowadził do jego pokoju. Co tu się do cholery dzieję?
Wiedziałam, że chłopak wpadł na jeden z jego głupich pomysłów, który przeważnie kosztuje mnie złamaniem paznokcia lub nabicia sobie guza.
-Co tym razem wymyśliłeś panie 'pomysłowy dobromilu'?
-Bawimy się w przezwiska pani 'zbyt dojrzała jak na swój wiek'?
Moja pięść drasnęła jego ramię, co zdarza się często, kiedy on mnie zdenerwuje.
Luke zabrał koce ze swojego pokoju i rozłożył je na tarasie. Powiedział, że będziemy obserwować gwiazdy.
W sumie czemu nie, zawsze chciałam to zrobić. Wydawało mi się, że niebo jest takie tajemnicze i może jest tam coś więcej niż jakieś planety i gwiazdy.
Położyłam się na osobnym kocu, wydawało mi się trochę niestosowne żebyśmy leżeli na tym samym.
-Widzisz ten zbiór? -zapytał Luke. -Przypomina mi byka. -zachichotałam.
-A ten wygląda jak dwoje ludzi. To niesamowite.
Nagle Luke zbliżył się do mnie i zaczął mi szeptać coś do ucha.
-Przepraszam, że to powiem, wiem, że jesteśmy przyjaciółmi, ale dla mnie jesteś najpiękniejsza. -moje ciało szybko zareagowało na jego słowa. W moim brzuchu motylki wariowały.
-Naprawdę tak uważasz? -zapytałam nieśmiało, nie patrząc na niego.
Nic nie powiedział, ale po chwili jego usta znalazły się na moich, a nasze dłonie zaczęły błądzić po wszystkich częściach ciała.
Byłam szczęśliwa to mało powiedziane. On spełnił moje marzenia, a ten pocałunek nie był już częścią gry w butelkę, był prawdziwy i jaki cudowny.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Szósty - musi dostać za swoje

Sama gotowałam się ze złości. Jeśli zobaczę Megane, to chyba wybuchnę. Może powinnam sobie dzisiaj odpuścić szkołę? Chyba już za późno.
-Dzień dobry panie Stevens. -pan Stevens uczył mnie angielskiego i był w dodatku moim i Lucy wychowawcą. Już nas zobaczył, więc ucieczka odpada.
-Posłuchaj Rey, jak zobaczę tą wywłokę to nie wiem co zrobię.
-Ja też nie wiem, jestem wściekła. - Chyba dzisiaj czeka nas zemsta.
Jak można zdradzać tak wspaniałego chłopaka jakim jest Luke? Nadal w to nie wierzę. On to tak ciężko znosi. Nie ma go dzisiaj w szkole i raczej do końca tygodnia go nie będzie. Wielka szkoda, ale będę go odwiedzać. To trochę dziwne, że przyjaźnię się z bratem mojej przyjaciółki. Ale jeśli Lucy nie ma nic przeciwko. Ona nie jest w dobrych stosunkach ze swoim bratem. Luke ma ją za małolatę, chociaż dzieli ich tak mało. Są do siebie bardzo podobni z wyglądu, ale z charakteru zupełnie się różnią.
Lucy jest silna, umie radzić sobie z problemami, ale jest też wybuchowa. Za to Luke jest delikatny, ale nie chce dać tego po sobie poznać. Kryje w sobie uczucia i ukazuje je tylko na osobności osobie, której ufa.
Moje przemyślenia przerwała blondynka, która wepchnęła mnie do damskiej ubikacji.
-Lucy co ty wyprawiasz? -zapytałam zaniepokojona.
-Widziałam ją! I prawie wybuchłam. Musiałam coś zrobić, bo wiesz co by się stało.
Nie widać tego po Lucy, ale ona była już parę razy u dyrektora za bójki. Tak właśnie, moja przyjaciółka potrafi się bronić. Jeśli ktoś stanie jej na drodze, ona szybko rozwiązuje swój problem.
-Dobrze, że się schowałaś, chyba nie chcesz być znowu u dyrektora. -pokiwała głową i wyszła, a ja zaraz za nią.
Niestety wpadłam na pewną brunetkę. Okazało się, że to ona.
-Uważaj jak chodzić tępoto! -Megane odgarnęła włosy i zrobiła jeden ze swoich dziwkowatych spojrzeń, które mówiło 'jestem najlepsza'. Ale gówno prawda, bo nie jest!
-To ty lepiej uważaj, żebym ci oczu nie wydrapała. Myślisz, że nie wiem co zrobiłaś? -popatrzyła na mnie jak na idiotkę.
-Tak? To co zrobiłam? -założyła ramiona na klatkę piersiową, gdzie dekolt był niezgodny ze szkolnymi przepisami, ale dziwki mogą przecież wszystko.
Zauważyłam, że połowa szkoły zbiegła się dookoła nas i słuchała naszej kłótni.
-Po szkole się dowiesz. Masz tam czekać, inaczej sama cie znajdę. -widać było, że się przestraszyła, ale nadal zgrywała najlepszą na świecie.
Nie miałam zamiaru się z nią już dłużej kłócić. Odwróciłam się i odeszłam. Przybiłam sobie piątkę w myślach, a moją twarz zdobił uśmiech zwycięstwa. Mimo to nadal czułam, że ta jędza musi dostać za swoje. Po lekcjach jak obiecałam, czekałam na nią przed szkołą razem z Lucy. Czekałam już dobre 10 minut, a ona się nie pojawiała.
-Co za tchórz z niej. -denerwowała się Lucy.
W przeciwieństwie do niej, ja byłam oazą spokoju. Dostrzegłam Meg, która chowała się za szafkami. Uznałam, że nie warto na nią czekać. Weszłam do szkoły i złapałam ją ciasno za ramię. Z bólu pisnęła.
-Puść mnie!
-Nie tak szybko, powiedziałam ci, że cię znajdę. Wiesz co? Jesteś okropna, jak możesz zdradzać Luka? -jej mina była taka zakłamana. Zdziwiła się, ale widać było, że to prawda, że ktoś ją w końcu przejrzał.
-To ty! Przez ciebie Luke nie chce się ze mną widzieć.
-A dziwisz się mu? Widziałam cię w sklepie z jakimś facetem, które zdecydowanie nie był Lukiem. Jesteś zołzą i nic nie wartą szmatą! Nie zbliżaj się do Luka, a tym bardziej do mnie. To żenujące co zrobiłaś, powinnaś się wstydzić. -brunetka zastygła w bezruchu, jej usta były szeroko otwarte jak i oczy. Mam tylko nadzieję, że wzięła sobie moje słowa do serca i odczepi się od niego raz na zawsze.