poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Siódmy - tylko nie to

Poprawianie humoru Luka stało się rutyną i to wcale nie taką złą. Lubiłam u niego przesiadywać. Lucy wreszcie zagadała do Ashtona i teraz spędza czas tylko z nim. Cieszę się, że się jej układa i w sumie nie mam do niej pretensji, że nie widujemy się za często.
Polubiliśmy się na tyle, że powierzamy sobie nasze sekrety. Ostatnio dowiedziałam się, że Luke uwielbia chodzić nago po domu, co mi się spodobało, a ja powiedziałam mu, że jestem dziewicą, ale to chyba było oczywiste. Luke jest wspaniałym przyjacielem i chyba zaczyna mi na nim zależeć. Nie chciałam tego, może jeszcze mi przejdzie?
-Chcesz herbaty? -zapytał blondyn o jasnej karnacji, niosąc 2 kubki z wrzątkiem.
-Po co się pytasz, skoro i tak mi ją już niesiesz? -jego pytania są czasem bardzo głupie.
-Kto powiedział, że to dla ciebie?
Podniosłam brew i zastanawiałam się czy, aby na pewno Luke nie zaprosił tu jeszcze kogoś.
-A niby dla kogo?
-Dobra masz mnie. Dzisiaj jesteśmy sami, więc chcesz oglądać film czy wolisz pogadać? -czasami zachowywał się jak typowa nastolatka, która ma tylko jedną przyjaciółkę, ale traktuje ją jak siostrę. Tylko, że ja nie chcę, żeby on traktował mnie jak siostrę.
-Chyba wolę pogadać. Ale ty wybierasz temat.
Blondyn przez chwilę się zastanawiał, a po chwili coś jakby go opętało, szybko wstał, złapał mnie za rękę i zaprowadził do jego pokoju. Co tu się do cholery dzieję?
Wiedziałam, że chłopak wpadł na jeden z jego głupich pomysłów, który przeważnie kosztuje mnie złamaniem paznokcia lub nabicia sobie guza.
-Co tym razem wymyśliłeś panie 'pomysłowy dobromilu'?
-Bawimy się w przezwiska pani 'zbyt dojrzała jak na swój wiek'?
Moja pięść drasnęła jego ramię, co zdarza się często, kiedy on mnie zdenerwuje.
Luke zabrał koce ze swojego pokoju i rozłożył je na tarasie. Powiedział, że będziemy obserwować gwiazdy.
W sumie czemu nie, zawsze chciałam to zrobić. Wydawało mi się, że niebo jest takie tajemnicze i może jest tam coś więcej niż jakieś planety i gwiazdy.
Położyłam się na osobnym kocu, wydawało mi się trochę niestosowne żebyśmy leżeli na tym samym.
-Widzisz ten zbiór? -zapytał Luke. -Przypomina mi byka. -zachichotałam.
-A ten wygląda jak dwoje ludzi. To niesamowite.
Nagle Luke zbliżył się do mnie i zaczął mi szeptać coś do ucha.
-Przepraszam, że to powiem, wiem, że jesteśmy przyjaciółmi, ale dla mnie jesteś najpiękniejsza. -moje ciało szybko zareagowało na jego słowa. W moim brzuchu motylki wariowały.
-Naprawdę tak uważasz? -zapytałam nieśmiało, nie patrząc na niego.
Nic nie powiedział, ale po chwili jego usta znalazły się na moich, a nasze dłonie zaczęły błądzić po wszystkich częściach ciała.
Byłam szczęśliwa to mało powiedziane. On spełnił moje marzenia, a ten pocałunek nie był już częścią gry w butelkę, był prawdziwy i jaki cudowny.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Szósty - musi dostać za swoje

Sama gotowałam się ze złości. Jeśli zobaczę Megane, to chyba wybuchnę. Może powinnam sobie dzisiaj odpuścić szkołę? Chyba już za późno.
-Dzień dobry panie Stevens. -pan Stevens uczył mnie angielskiego i był w dodatku moim i Lucy wychowawcą. Już nas zobaczył, więc ucieczka odpada.
-Posłuchaj Rey, jak zobaczę tą wywłokę to nie wiem co zrobię.
-Ja też nie wiem, jestem wściekła. - Chyba dzisiaj czeka nas zemsta.
Jak można zdradzać tak wspaniałego chłopaka jakim jest Luke? Nadal w to nie wierzę. On to tak ciężko znosi. Nie ma go dzisiaj w szkole i raczej do końca tygodnia go nie będzie. Wielka szkoda, ale będę go odwiedzać. To trochę dziwne, że przyjaźnię się z bratem mojej przyjaciółki. Ale jeśli Lucy nie ma nic przeciwko. Ona nie jest w dobrych stosunkach ze swoim bratem. Luke ma ją za małolatę, chociaż dzieli ich tak mało. Są do siebie bardzo podobni z wyglądu, ale z charakteru zupełnie się różnią.
Lucy jest silna, umie radzić sobie z problemami, ale jest też wybuchowa. Za to Luke jest delikatny, ale nie chce dać tego po sobie poznać. Kryje w sobie uczucia i ukazuje je tylko na osobności osobie, której ufa.
Moje przemyślenia przerwała blondynka, która wepchnęła mnie do damskiej ubikacji.
-Lucy co ty wyprawiasz? -zapytałam zaniepokojona.
-Widziałam ją! I prawie wybuchłam. Musiałam coś zrobić, bo wiesz co by się stało.
Nie widać tego po Lucy, ale ona była już parę razy u dyrektora za bójki. Tak właśnie, moja przyjaciółka potrafi się bronić. Jeśli ktoś stanie jej na drodze, ona szybko rozwiązuje swój problem.
-Dobrze, że się schowałaś, chyba nie chcesz być znowu u dyrektora. -pokiwała głową i wyszła, a ja zaraz za nią.
Niestety wpadłam na pewną brunetkę. Okazało się, że to ona.
-Uważaj jak chodzić tępoto! -Megane odgarnęła włosy i zrobiła jeden ze swoich dziwkowatych spojrzeń, które mówiło 'jestem najlepsza'. Ale gówno prawda, bo nie jest!
-To ty lepiej uważaj, żebym ci oczu nie wydrapała. Myślisz, że nie wiem co zrobiłaś? -popatrzyła na mnie jak na idiotkę.
-Tak? To co zrobiłam? -założyła ramiona na klatkę piersiową, gdzie dekolt był niezgodny ze szkolnymi przepisami, ale dziwki mogą przecież wszystko.
Zauważyłam, że połowa szkoły zbiegła się dookoła nas i słuchała naszej kłótni.
-Po szkole się dowiesz. Masz tam czekać, inaczej sama cie znajdę. -widać było, że się przestraszyła, ale nadal zgrywała najlepszą na świecie.
Nie miałam zamiaru się z nią już dłużej kłócić. Odwróciłam się i odeszłam. Przybiłam sobie piątkę w myślach, a moją twarz zdobił uśmiech zwycięstwa. Mimo to nadal czułam, że ta jędza musi dostać za swoje. Po lekcjach jak obiecałam, czekałam na nią przed szkołą razem z Lucy. Czekałam już dobre 10 minut, a ona się nie pojawiała.
-Co za tchórz z niej. -denerwowała się Lucy.
W przeciwieństwie do niej, ja byłam oazą spokoju. Dostrzegłam Meg, która chowała się za szafkami. Uznałam, że nie warto na nią czekać. Weszłam do szkoły i złapałam ją ciasno za ramię. Z bólu pisnęła.
-Puść mnie!
-Nie tak szybko, powiedziałam ci, że cię znajdę. Wiesz co? Jesteś okropna, jak możesz zdradzać Luka? -jej mina była taka zakłamana. Zdziwiła się, ale widać było, że to prawda, że ktoś ją w końcu przejrzał.
-To ty! Przez ciebie Luke nie chce się ze mną widzieć.
-A dziwisz się mu? Widziałam cię w sklepie z jakimś facetem, które zdecydowanie nie był Lukiem. Jesteś zołzą i nic nie wartą szmatą! Nie zbliżaj się do Luka, a tym bardziej do mnie. To żenujące co zrobiłaś, powinnaś się wstydzić. -brunetka zastygła w bezruchu, jej usta były szeroko otwarte jak i oczy. Mam tylko nadzieję, że wzięła sobie moje słowa do serca i odczepi się od niego raz na zawsze.

niedziela, 23 listopada 2014

Piąty - musi mu być ciężko

W Starbucksie wzięłam karmelowe latte, a Luke milkshake bananowy. Jest taki uśmiechnięty i naprawdę nie mam ochoty psuć mu humoru. Ale muszę. Bo to nie jest jakaś błahostka. Ta dziewczyna zdradza go już od dłuższego czasu. Nie lubię się wtrącać w nieswoje sprawy, ale to jest ważne i nie będę tego ignorować.
-Chciałaś o czymś porozmawiać? -z zamyślenia wyrwał mnie Luke, który podał mi moją kawę. Od razu wzięłam łyka, bo moje gardło nagle zaschło i nie umiałam powiedzieć nic innego jak zwykłe 'hmm'. -Bo sądzę, że nie zaprosiłabyś mnie na kawę tak sama z siebie.
Nie wiem czy miał rację. Nie przyszło mi to do głowy. W końcu znamy się tak długo, a jednak nie znamy się wcale.
-No wiesz... to jest coś poważnego. -jego uśmiech zszedł mu z twarzy.
-O co chodzi? -jego głos był taki głęboki, nigdy nie słyszałam tak pięknej barwy, a jednak przeraziłam się.
-To nie jest takie proste Luke. -posmutniałam, Luke widząc to chwycił mnie za rękę. Popatrzyłam na niego ze łzami w oczach. Jego oczy też posmutniały. Usiadł obok mnie a ja powoli zbliżyłam usta do jego ucha.
-Megane, o-ona... cię zdradza. Przepraszam. -szepnęłam i szybko oddaliłam się od niego. Był zszokowany. Siedział w tej samej pozycji, ale jego usta były otwarte. Spojrzał na mnie i wstał, łapiąc mnie za rękę. Poprowadził mnie do parku. Tam usiedliśmy na ławce, a on powoli zbierał słowa, jakie chciał mi powiedzieć.
-S-skąd wiesz? -dusił w sobie tą rozpacz. Ale oczy nic nie kryły. To dziwne, że tak od razu mi uwierzył. Czy on mi aż tak ufa?
-Byłam z Lucy w sklepie i wtedy... ona z jakimś facetem, no... całowała się. -to było tak ciężkie, nie mogłam patrzeć mu w oczy, bo to wypalało dziurę w moim sercu. Słyszałam tylko jego ciężki oddech. -Luke tak mi przykro. Jeśli mogę coś dla cie...
-Nie, dziękuję. -zrobił krótką przerwę. -Dzięki, że mi powiedziałaś. Tak jej ufałem, a ona ah... -zakrył oczy dłońmi i po cichu zaczął szlochać. Nie widziałam go jeszcze w takim stanie. Nie mogłam na niego patrzeć. Powoli go podniosłam, oparłam jego rękę na mojej szyi i zaprowadziłam do domu.
Lucy nam otworzyła i kiedy zobaczyła w jakim stanie jest jej brat miała łzy w oczach, ale widziałam tam też złość. Była wściekła. Zrobiła nam herbatę i wyszła z domu. Nie wiem po co, ale teraz obchodził mnie tylko Luke i to jak się czuję. Upiłam trochę truskawkowej herbaty i odłożyłam ją na stolik. Luke zrobił to samo. Początkowo nie patrzył się na mnie, ale kiedy zauważył, że ja to robię, też spojrzał mi w oczy. Nic nie mówiliśmy. Tak jakbyśmy mogli komunikować się jedynie spojrzeniem. Chwycił mnie za rękę, nie wiem dlaczego, ale jej nie odtrąciłam. Po chwili coś mnie tchnęło i go przytuliłam. Delikatnie trzymałam go w ramionach. Musi mu być ciężko, bo bardzo ją kochał.
-Luke. -szepnęłam. -Jak się czujesz?
-Już lepiej, dziękuję, że tu jesteś. To mi bardzo pomaga. -on naprawdę jest inny niż myślałam. Zostanę tak długo jak on tego potrzebuję.
~*~
Byłam u Luka do 18. Potem tłumaczyłam się, że jest szkoła, a ja muszę odrobić lekcję. Proponował mi podwózkę, ale w tym stanie nie mógł prowadzić, więc postanowiłam, że się przejdę. To tylko pół godziny spacerkiem.
Szłam spokojnie po chodniku, a moją drogę rozświetlały miejskie latarnie, które nadają Sydney jakąś magię. Wieczór był dosyć ciepły, uwielbiam, gdy jest ciemno, a jednocześnie ciepło. Można wtedy spokojnie poobserwować gwiazdy i nocować w namiocie. To właśnie robiłam przez wakacje z Lucy. Wakacje były wspaniałe, chcę do nich wrócić.
Spakowałam się i umyłam. Poszłam spać.
Rano obudził mnie jak zwykle nieznośny budzik. Po chwili wstałam i doczłapałam się do łazienki, gdzie załatwiłam swoje potrzeby i zrobiłam z siebie człowieka. Na telefonie miałam mnóstwo wiadomości od Lucy. Większość z nich brzmiała Luke jest załamany, nie wiem co z nim zrobić, zabiję tą sukę. I tak dalej.
Czuję się winna. Ale chciałam dobrze, lepiej przecież, że dowiedział się teraz, a nie zobaczył to na własne oczy. Co ja mam poradzić? Naprawdę zrobiłam wszystko i zrobię jeszcze coś, jeśli będzie trzeba. Mogę nawet siedzieć u niego cały dzień i nie iść do szkoły, żeby poczuł się lepiej. Wiem, to dziwne, bo on nie zrobiłby pewnie czegoś takiego dla mnie, ale ja nie jestem jak inni. Nikomu nie życzę źle, no może oprócz Megane.
Szybko odpisałam przyjaciółce. Zapytałam też czy idzie dzisiaj do szkoły.
Ugh idę, ale trzymaj mnie jak ona będzie obok nas przechodziła. -Lucy odpowiedziała równie szybko.
Wyszłam z domu, po drodze kupując kawę. Ubrana w biały t-shirt, jeansowe rurki i jeansową kurtkę odpowiednią na cieplejsze jesienne dni. Przed szkołą jak zwykle czekała na mnie Lucy, a jej czerwień na polikach widziałam już z 10 metrów.

____________________________________

Jak myślicie, co się stanie w następnym rozdziale?

piątek, 7 listopada 2014

Czwarty - muszę odwalić brudną robotę

Miałyśmy już wychodzić, ale zobaczyłyśmy coś okropnego. Chciałam stamtąd jak najszybciej wyjść, ale Lucy musiała zrobić zdjęcie. Przed nami stała Megane, która obściskiwała się z jakimś brunetem. Brunetem! Luke jest blondynem i raczej nie ma szans, żeby się przefarbował. Wiedziałam, że to dziwka, mówiłam to przez cały czas, ale Lucy była utwierdzona w tym, że Luke ma rację. A nie ma! Nigdy jej nie miał. Jestem oburzona. Lucy była w stanie podejść i ją uderzyć, ale szybko wyciągnęłam ją ze sklepu, po tym jak zrobiła już zdjęcie, które było dowodem zdrady.
Wyszłyśmy z centrum handlowego, a przyjaciółka była czerwona ze złości.
-Co za... co za suka! -krzyknęła oburzona. Poklepałam ją po plecach, chciałam tez dodać 'anie mówiłam', ale darowałam sobie ten rodzicielski nawyk.
Odprowadziłam ją do domu, a w drodze powiedziałam, żeby nie mówiła tego Lukowi. Pomyślałam, że może mu być przykro. Wiem, że byłam dla niego powietrzem całe życie, ale teraz zaczął być inny, zaczął się mną przejmować, więc nie chciałam, aby nagle się załamał lub coś podobnego.
W drodze do mojego mieszkania, myślałam co jutro ubrać, ale bardziej jednak martwiłam się sprawą z Megane. Tak szczerze to ta dziwka nie obchodziła mnie ani trochę, ale Luke. To dziwne, że przez te niecałe 2 dni zdążyłam go od nowa polubić. On nie jest taki jak się wydaję. Zgrywa tylko tego ważniaka, tak naprawdę jest bardzo miły i mam nadzieję, że może zostaniemy przyjaciółmi.
Kiedy dotarłam do domu dostałam wiadomość od Lucy.
OD: Lucyyyy <3
Zaraz nie wytrzymam! >_<
Wystraszyłam się i szybko jej odpisałam.
DO: Lucyyyy <3
Co się dzieje?
Czekałam na jej odpowiedź dobre 10 minut, a kiedy już miałam zamiar do niej jechać, odpisała mi.
OD: Lucyyyy <3
ONA u nas jest i migdali się do Luka jakby wszystko było w porządku. Zaraz ją wywlecze za te kudły.
DO: Lucyyyy <3
Wytrzymaj do jutra.
Lucy już mi nie odpisała, wierzyłam, że jest zdenerwowana. Też taka jestem. Mimo to mam nadzieję, że wytrzyma do jutra. A jutro właśnie mam iść po szkole z Lukiem na kawę i porozmawiać o tym. Chcę mu to powiedzieć. Tak, właśnie JA. Lucy powiedziała, że jej by nie uwierzył, nawet gdyby pokazała mu zdjęcie, więc to ja muszę odwalić brudną robotę. Na początku nie chciałam się zgodzić, ale to jest jedyne rozwiązanie.
Położyłam się spać i od razu zasnęłam. Ten dzień wyjątkowo mnie wykończył.
~*~
W szkole dostałam piątkę z matematyki i z angielskiego, ale to chyba koniec dobrych wiadomości. Właśnie zmierzałam do Luka, który stał i rozmawiał z Michaelem. Co do Michaela, jest w porządku. Wygląda na złego, ale już parę razy mi pomógł i moim zdaniem ludzie osądzają go po kolorze włosów i kolczykach na twarzy, przykre.
-Witaj Reywen. -Mike powitał mnie ciepłym uśmiechem, który sprawił, że od razu się rozchmurzyłam. Odpowiedziałam mu tym samym i odwróciłam się do Luka, nabrałam pewności siebie.
-Co myślisz o tym, żebyśmy po szkole poszli na kawę? -niestety zaraz po wypowiedzianych słowach spuściłam głowę. Zobaczyłam jego zdziwienie w oczach.
-A o której kończysz? -podniosłam głowę i zobaczyłam jego wielki uśmiech i szereg białych zębów, jakby chciał mi dodać otuchy.
-N-no wiesz... ja... o trzeciej.
-Okej to ja będę czekać przed wejściem. -zachichotał na moją reakcję, ale zaraz potem spoważniał. Ciekawe czy domyśla się o co chodzi, bo to nie jest jakaś błahostka, dlatego starałam się zachować powagę.
Od razu postanowiłam poszukać przyjaciółkę i powiedzieć, że pierwszy etap przebiegł zgodnie z planem. Lucy ucieszyła się i dała mi parę wskazówek o tym, że mam mu to powiedzieć delikatnie i nie zostawić go później z tym samego. Oczywiście, że bym tak nie zrobiła, chyba że by mnie poprosił. To będzie dla niego trudne, a dla mnie smutne. Szczerze to nie chcę widzieć jego reakcji, bo to złamie mi serce.
Po ostatniej lekcji pożegnałam się z przyjaciółką, która jeszcze raz życzyła mi szczęścia. Powoli szłam do wyjścia, czułam się taka ciężka, że nie mogłam iść szybciej. Widziałam już Luka, który uśmiechał się w moją stronę. Spojrzałam za siebie by upewnić się czy to aby na pewno do mnie. Nikt za mną nie szedł, więc to pewnie do mnie się uśmiechał. Odgarnęłam niesforne kosmyki do tyłu i posłałam mu szczery uśmiech. Podeszłam do niego i zapytałam jak się czuje. Odpowiedział, że bardzo dobrze. I właśnie dlatego nie wiem jak zareaguje na moją wiadomość. 

Liczę na komentarze :D


czwartek, 23 października 2014

Trzeci - od kiedy on wie jak się nazywam?

Kończę robić swój kok, który nie wyszedł mi najlepiej. W szkole najbardziej lubię chodzić w spiętych włosach, łatwiej mi się jest skupić. Założyłam torbę na ramiona i wyszłam z domu. Słońce mocno świeciło, pomimo wczesnej godziny. Kroczyłam w stronę szkoły, zaopatrując się wcześniej w kawę. To dzięki niej mam energię na cały dzień.
Przed szkołą jak zwykle czekała na mnie Lucy. Wyglądała inaczej. Zawsze jest wesoła, ale teraz wygląda zdecydowanie lepiej. Nie ma już tony tuszu na rzęsach , a jej usta są normalnego koloru. Wygląda ślicznie. Jej ubranie to zwykle czarne legginsy i przylegająca bordowa bluzka, co bardzo uwydatnia jej idealną figurę. Na stopach nie ma jak to zwykle szpilek, ale trampki. Włosy są wyprostowane i przypięte z boku wsuwką. Ciekawi mnie co przekonało ją do zmiany stylu, jeśli nawet mnie nie chciała słuchać. Ashton! Lucy właśnie mi machała, ale nie zdążyła do mnie podejść, ponieważ od tyłu objął ją Ash. Tak właśnie ten Ash, Ashton Irwin, w którym moja przyjaciółka była zakochana po uszy. Aż się zatrzymałam. To było miłe uczucie patrzeć jak moja przyjaciółka jest szczęśliwa, ale z drugiej strony czuję się przez to bardziej samotna. Jeśli oni są razem to oznacza, że Lucy będzie mi poświęcać mniej czasu. Teraz mi przykro, ale postaram się udać, że wszystko jest w porządku, jak robię to codziennie.
Uśmiechnęłam się szeroko i podeszłam do przyjaciółki.
-Hej, czy ja o czymś nie wiem? -to ostatnie szepnęłam jej do ucha, ponieważ obok nas stał jej chłopak(?). Może oni nie są parą, może na razie tylko próbują?
-Witaj słodziaku. -zapiszczała i mocno mnie przytuliła. Zdecydowanie jest bardzo szczęśliwa. Zwykle wita mnie słowami 'hej frajerze', albo 'co tam ciołku', ale nigdy nie powiedziała do mnie słodziaku. 
-Hej Ash. -delikatnie mu pokiwałam, a on jedynie się uśmiechnął i porwał Lucy do szkoły. Zostałam sama. Świetnie co teraz?
Szłam wzdłuż korytarza pod salę matematyczną. Co prawda było jeszcze dobre 15 minut do dzwonka, ale co ja mam robić sama, w szkole, kiedy moja przyjaciółka mnie zostawiła, a ja nie mam nikogo innego. Akurat przechodzi Luke i co teraz? Nie mam pojęcia jak się go zapytać o tą wiadomość. Może udam, że go nie zauważyłam. Stanęłam koło okna i zaczęłam szperać coś w telefonie. Ale to na nic, Luke już stał oparty o ścianę, obok mnie.
-Co tam robisz? -na litość boską, tylko nie ty!
-Hę? Cześć Luke, j-ja? A wiesz, chciałam...
-Dobra nie ważne, chyba nie chcesz mi powiedzieć, ale mam pytanie. -co? O nie. -Dostałaś wczoraj wiadomość? Było mi trochę głupio z tego, no wiesz przez co, ale mam nadzieję, że się nie gniewasz czy coś. -podrapał się po głowię. Wyglądał na zakłopotanego, ale czemu? Przecież to jest Luke Hemmings, on nigdy nie jest niepewny, zawsze odważny i śmiały, szczególnie w stosunku do dziewczyn. Zapomniałam tylko, że ja nie jestem zwykłą dziewczyną. Ja się nie maluję i nie ubieram się wyzywająco, nie staram się przyciągnąć uwagi chłopaków, jest zdecydowanie na odwrót. Więc dlaczego on się tak zachowuję?
-Yhm nic nie szkodzi, naprawdę już zdążyłam zapomnieć. -zaczęłam się obracać i iść daleko od niego, ale złapał mnie na ramię i przytrzymał.
-Reywen poczekaj. -chwila, od kiedy on wie jak się nazywam, myślałam, że przez całe życie udawał, że nie wie kim jestem, a tu proszę. Pokiwałam na znak, że ma kontynuować. -Wiem, że byłaś wtedy w kłopotliwej sytuacji i przepraszam za Megane.
-Megane powinna się tłumaczyć sama. -wypaliłam. Ale mam już dość, że Luke tak tą dziwkę chroni. Ona go zdradza na prawo i lewo, a on tego nie widzi. Sama nie wiem jak to możliwe. -T-to znaczy... dzięki za wytłumaczenie i w ogóle, ale już pójdę zaraz mam lekcję. -Luke tylko przytaknął, a ja się oddaliłam. Musiało mu zabraknąć słów po moim komentarzu na temat Megane, albo po prostu zdziwił się, że umiem prowadzić dialog.
Po lekcjach postanowiłam poszukać Lucy, z którą miałam dzisiaj tylko angielski. Na moje szczęście stała koło automatu, kupując batonika. Zakryłam jej oczy i powiedziałam, żeby zgadywała. Bez problemu powiedziała moje imię, a ja odwróciłam ją twarzą do mnie. Chwilę się zbierałam, ale musiałam się jej trochę podpytać.
-Więc... Ashton to twój chłopak?
-Nie. -zdziwiłam się, ale szybko dodała. -Jeszcze nie, na razie się przyjaźnimy, chcemy się lepiej poznać i może wtedy. -uśmiechała się mówiąc o tym, w jej oczach widziałam iskry. Musiała tego chcieć i cieszę się, że jej się układa.
-To fajnie, ale mam jeszcze jedno ważne pytanie. W co ty się ubrałaś? -wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Emm, co by ci powiedzieć. Pisałam trochę z Ashem i dowiedziałam się, że nie lubi jak dziewczyna ubiera się wyzywająco, dlatego nie zwrócił wcześniej na mnie uwagi.
-I wiesz co? Teraz wyglądasz ślicznie, dużo bardziej ci to pasuje niż te krótkie spódniczki. -przybiłam przyjaciółce piątkę i razem poszłyśmy do domu. Ja do swojego, a Lucy razem ze mną. Dzisiaj kończyłyśmy najszybciej i zazwyczaj w poniedziałki chodziłyśmy na zakupy albo jadłyśmy lody i oglądałyśmy seriale. Tak już było od zawsze.
-Musisz kupić te jeansy, są mega! -zapiszczała Lucy, kiedy ja próbowałam dopiąć strasznie ciasne, ale bardzo seksowne, czarne rurki, podarte na kolanach. Takie nie w moim stylu, ale w końcu muszę się zmienić i przestać być szarą myszką. Muszę znaleźć sobie chłopaka i inne zajęcie, jeśli Lucy będzie się spotykać z Ashtonem to nie będzie miała tyle czasu dla mnie.
-Owszem są boskie, ale nie umiem w nich oddychać. -zaśmiałam się i udałam, że ledwo oddycham, chociaż naprawdę nie było mi w nich łatwo. Jednak postanowiłam je kupić, plus parę bluzek, takich bardziej podkreślających biust, ale bez przesady.
Kiedy miałyśmy już wychodzić ze sklepu zauważyłyśmy kogoś znajomego. Nie wierzę w to co widzę!

jeśli przeczytałeś zostaw komentarz :)

Krótka informacja.
Jeśli ktoś chciałby być informowy to podajcie swoje usery z twittera lub piszcie mi w wiadomości prywatnej, zamierzam zrobić liste czytelników.
I tweetujcie z hashtagiem #SabotażFF z chęcią poczytam wasze opinie i dam wam follow :)
Pytanie: Jak myślicie kogo/co zobaczyła Rey w sklepie?

czwartek, 9 października 2014

Drugi - mam prawo do kaca

Weszłam do łazienki i spotkałam w niej Luka... z Megane. Byli tylko w bieliźnie i domyśliłam się co chcieli zrobić lub już zrobili. Po rozczochranych włosach tej zdziry domyśliłam się, że było po, aż cała się zaczerwieniłam.
-Puka się idiotko! -wybuchnęła zawstydzona, ale widocznie usatysfakcjonowana Megane. Zakłada na siebie bluzkę. -Co głucha jesteś? -mówiła strasznie głośno, prawie krzyczała, ale ja stałam wmurowana w podłogę. Nie mogłam nic zrobić, poczułam się w pewien sposób dotknięta. Luke udawał, że mnie tam nie ma i po prostu wyszedł.
-J-ja przepraszam. -wyjąkałam i odeszłam z powrotem do pokoju Lucy.
Co to miało być? Nawet jeśli uprawiali tam seks mogli się jakoś zamknąć. Co jeśli weszłabym w trakcie? Oni nie myślą. 
Myślałam, że po tym pocałunku jakoś zacznie mnie zauważać, ale to była tylko gra i w sumie niech tak zostanie. Zawsze będę tą samą cichą myszką.
Lucy jeszcze spała, nie dziwię się jej, dużo wczoraj wypiła. Usiadłam na łóżko i wzięłam do rąk jej tablet, który pozwala mi używać. W sumie kierujemy się zasadą co moje to twoje, więc jeśli któraś z nas chce coś od drugiej bierze to i nie pyta, bo odpowiedź zawsze jest taka sama. Weszłam na twittera. Tam w przeciwieństwie do mojego normalnego życia, jestem lubiana. Dużo miłych osób ze mną piszę i stara się mi pomóc. Cieszę się, że przynajmniej tam. Wydaję mi się, że istnieje tylko dla Lucy. Nawet rodzice, gdy wyjeżdżają nie robią sobie kłopotu co ze mną będzie i czy sobie poradzę. Cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
Po sprawdzeniu powiadomień, zaczęło mnie strasznie suszyć. Co jak co, ale też wczoraj nieźle zaszalałam i mam prawo do kaca. Zeszłam ostrożnie po kręconych schodach, kierując się do kuchni. Wyciągnęłam kryształową szklankę z pięknie zdobionej szafki i odkręcając kurek, przybliżyłam do kranu, z której leciała zimna woda. Upiłam łyk i poszłam do salonu. Usiadłam na wygodnej kanapie, podobnej do tej, którą mam u siebie w domu. Tak nasi rodzice się przyjaźnili dlatego zawsze, gdy miałam gdzieś iść z Lucy moi rodzice się zgadzali i na odwrót. Dziwne, że Luke zawsze uciekał od wspólnych spotkań i może też dlatego jakoś za sobą nie przepadamy. Od zawsze wydawał mi się taki buntowniczy, a ja starałam się zachować dystans do takich osób. Luke ma kolczyk w wardze. Kolejny przejaw tego, że coś mu się w głowie poprzekręcało.
Włączyłam telewizor, na którym pojawił się serial Tom i Jerry. Ciekawe kto ostatnio oglądał Cartoon Network. Zgaduję, że moja zdziecinniała przyjaciółka. Ona uwielbia Toma i Jerrego. Kiedy byłyśmy młodsze siedziałyśmy godzinami przed telewizorem i oglądałyśmy kreskówki. Jedną z naszych ulubionych była Atomówki. Ja byłam słodką Bajką, a Lucy waleczną Brawurką, latałyśmy po pokoju i udawałyśmy, że mój kot to zła małpa Mojojojo. O mało mu nogi nie złamałyśmy kiedy prawie wyrzuciłyśmy go przez okno. Ale byłyśmy głupie, na samo wspomnienie zaczynam się śmiać. Z zamyślenia wyrwały mnie krzyki przyjaciółki. Lucy biegła po schodach z telefonem w ręku, o mało co się nie potykając.
-Rey, Rey nie uwierzysz! Nie uwierzysz! -wskoczyła na kanapę, cała pobudzona.
-Czy ty coś ćpałaś? -zapytałam zaniepokojona. Nigdy nie widziałam jej tak podnieconej, nawet, gdy oglądałyśmy Zacka Efrona bez koszulki.
-Rey skończ, dobrze wiesz, że nie biorę narkotyków. -skarciła mnie. Jej zdanie na temat narkotyków jest okropne i nie lubi tego tematu, ponieważ kiedyś jej brat handlował nimi, a nade wszystko prawie został przyłapany. Kolejny dowód na to, że Luke Hemmings jest idiotą. -Okey, a teraz posłuchaj! -krzyknęła z podekscytowania.
-No słucham. -udawałam zainteresowaną i podparłam brodę ręką.
-Ashton do mnie napisał! -zaczęła skakać po kanapie, a ja dołączyłam do niej. Bardzo się z tego cieszę, Ash długo się jej podobał i to może dzięki mnie do niej napisał.
-Co napisał? -złapałyśmy się za ręce i zaczęłyśmy się kręcić jak dzieci w przedszkolu, kiedy na deser są lody.
-Napisał, uwaga cytuję, Hej może wybierzemy się kiedyś do kina. -dokończyła i pisknęła mi do ucha.
-No co ty? -jestem chyba bardziej podekscytowana niż ona, cieszę się ze szczęścia innych bardziej niż z własnego, taka już jestem.
Reszta dnia minęła nam dobrze. W końcu niedziela, dzień leniuchowania. Spędziłyśmy go na oglądaniu zabawnych filmików na youtube i plotkowaniu o chłopakach, szczególnie o Ashtonie. Kiedy dzień dobiegł końca pożegnałam się z przyjaciółką, która była taka miła i odwiozła mnie do domu.
Musiałam się tylko spakować, bo umieć to wszystko umiem. Zalety bycia kujonką. Położyłam się do łóżka i kiedy miałam zasypiać usłyszałam dźwięk wiadomości. Byłam pewna, że to Lucy, więc jak zdziwiona byłam, kiedy zobaczyłam nieznany mi numer.

OD: nieznany
Przepraszam za tą sytuację w łazience, trochę głupio. Luke x

Luke do mnie napisał. Co? W dodatku przeprosił. Nie wierze, pewnie powiedział wszystko Lucy, a ona wyrwała mu telefon i napisała tą wiadomość. Tak to pewnie było. Albo on to napisał? Ale skąd ma mój numer? Ta, to pewnie była Lucy. Postanowiłam nie odpisywać, jutro wszystko się wyjaśni.

proszę o komentarze <33
Shippujecie już kogoś? Jestem ciekawa ^^
Jeeest już zwiastuun :) W zakładce 'zwiastun' ;*

czwartek, 25 września 2014

Pierwszy - boję się tam wejść.

Reywen

Zbliżał się wieczór. Chodziłam po całym domu jak obłąkana, starając się znaleźć czegoś, co nadaje się na imprezę. Nigdy nie byłam, więc skąd mogłam wiedzieć jak się ubrać? Na szczęście moja przyjaciółka, ma bardziej rozwinięte życie towarzyskie. Zadzwoniłam do niej, aby czym prędzej do mnie przyszła i pomogła się przyszykować. Zamiast czekać postanowiłam wziąć szybki prysznic. Szybko umyłam moje włosy i zawiązałam je ręcznikiem. Po chwili stałam owinięta szlafrokiem. Umyłam zęby. Chciałam, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Kiedy wyszłam z łazienki na moim łóżku siedziała już Lucy przeglądając nowy numer Vogue. Przecież wie, gdzie chowamy klucze. Moich rodziców nie ma aktualnie w domu. Polecieli na jakąś ważną konferencję, nie wiadomo gdzie. Zostawiali mnie samą w domu już z milion razy, więc nie zawracali sobie mną głowy. Myśleli pewnie, że jak co weekend Lucy wpadnie na nockę. Tym razem będzie inaczej. Mam iść na imprezę do jej brata, za którym jakoś nie przepadam. Każdy go zna i każdy zna też jego dziewczynę Megane. Nie znoszę jej. Każdy wie jaką wielką dziwką jest, mimo to Luke jej ufa. Tak przynajmniej mi się wydaję.
-Ubierz tą seksowną sukienkę, którą kupiłam ci na urodziny. -z moich zamyśleń wyrwała mnie przyjaciółka. Spojrzałam na materiał, który trzymała. Była to sięgająca do połowy ud, czarna, koronkowa sukienka. Była bardzo seksowna miała rację, ale nie pasowała do mnie. Pomimo tego, że jestem bogata, zawsze uważałam się za skromną osobę. Nie lubiłam przesadzać w ubiorze. Ale może czas coś zmienić? Po dłuższym przemyśleniu tej propozycji postanowiłam, że ją założę. Przecież wszystkie dziewczyny będą tak ubrane, zaczynając od mojej przyjaciółki, kończąc na dziwce Megane.
-Dobra, ale robię to tylko dla ciebie. -powiedziałam poirytowana i wzięłam sukienkę do garderoby, aby się w nią ubrać. Do tego założyłam szpilki Christiana Louboutina i cekinową kopertówkę.
Wyszłam z garderoby i pokazałam się Lucy jak modelka na pokazie. Okręciłam się parę razy i usiadłam obok niej.
-Wyglądasz pięknie, ale zapomniałaś o jednej, dość ważnej rzeczy. -patrzyłam na nią ze zdziwieniem. O co jej może chodzić? -Nie jesteś pomalowana, a twoje włosy wyglądają okropnie. -no dziękuję bardzo. Lucy zawsze jest szczera i czasami to mnie zabija.
-Wiesz, że ja się nie maluję, nawet nie mam tu nic, abyś mogła mnie pomalować.
-Nie martw się o to. -podniosła brew i wyciągnęła z jej ogromnej torebki, równie wielką kosmetyczkę. Kiedy ją otworzyła, kosmetyczka zaczęła się rozkładać. Było w niej co najmniej z 50 rzeczy do makijażu. -Usiądź, a ja zrobię cię na bóstwo. -zaklaskała.
Teraz nie mam już wyjścia. Może z jednej strony to dobrze, bo nikt mnie nie pozna. Lucy zaczęła nakładać na mnie fluid. Dziwne uczucie, nigdy nie miałam tego na twarzy, a jeśli dostanę uczulenia? Oby nie.
-Teraz zamknij oczy. -instruowała mnie po kolei i bardzo delikatnie poruszała pędzelkiem po moich powiekach. Kiedy skończyła poprawiła rzęsy maskarą i pomalowała mi usta krwisto czerwoną szminką. Zaczęła machać lustrem przed moimi oczami.
-Pokaż mi to lustro. -uspokoiłam ją i wzięłam lustro by się przejrzeć. Muszę powiedzieć, że na początku się nie poznałam. Wyglądałam na co najmniej 2 lata straszą. Ale to nie znaczy, że mi się nie podobało. Wyglądam pięknie. Jak nie ja. Moje niebieskie oczy są wyraźnie podkreślone, a usta wydają się pełniejsze. -O mój Boże, Lucy coś ty zrobiła! Wyglądam zajebiście! -wstałam i mocno ją przytuliłam. Jej mina była na początku przestraszona, ale potem odetchnęła z ulgą.
-To teraz włosy? -ucieszona, trzymała już prostownicę w dłoni.
Chwyciłam za kopertówkę i udałam się do auta przyjaciółki, wcześniej zamykając drzwi na klucz. W czasie jazdy zadawałam jej milion pytań co robi się na takich przyjęciach i jak mam się zachowywać?
-Sabotaż kochana. -podniosła brew, a ja nie wiedziałam o co chodzi. -Zwykle jesteś taka miła i cicha. Na tej imprezie musisz to zmienić. Celowo zmienić. Musisz stać się wulgarna i seksowna.
-Nie ma mowy. Ja tak nie mogę. -pokręciłam głową, krzyżując ramiona.
-Nie masz wyjścia. -dojechałyśmy do jej willi. Dudniało w niej od głośnej muzyki. Boję się tam wejść. Przyjaciółka pociągnęła mnie za rękę. W pomieszczeniu przeważał zapach papierosów i alkoholu. Zastanawiam się jak udaję się im to posprzątać przed powrotem rodziców. Szłam za Lucy, aż dotarłyśmy do stolika. Było przy nim z 5 osób, a jeden był mi znany.
-Calum! -zawołałam i podbiegłam do niego. Usiadłam mu na kolanach i objęłam. Wydawał się zdziwiony. Jakby mnie nie znał.
-Hej ślicznotko znamy się? -zademonstrował jeden z jego zniewalających uśmiechów.
-Ciołek! Nie poznałeś mnie? -posmutniałam.
-Chwila... Rey to ty? -zachichotałam.
-Tak, jak mogłeś mnie nie poznać? -muszę przyznać, że sama się nie poznałam na początku. Wymamrotał coś o tym jak inaczej i bardziej seksownie wyglądam po czym zagarnął delikatnego kuksańca ode mnie w ramię.
Lucy przyniosła nam drinki, nie byłam na początku przekonana, ale pamiętam, że mam być jak nie ja. Wypiłam 3 drinki, które całkowicie namąciły mi w głowie. Wyciągnęłam Caluma na środek pokoju, zupełnie nie przejmując się innymi i zaczęłam tańczyć. Przyjaciel objął moje biodra i delikatnie mną poruszał. W przeciwieństwie do mnie nie był on pijany i nie pozwolił mi na coś więcej.
-Czas na grę w butelkę! -ktoś krzyknął i wszyscy zaczęli tworzyć wielkie kółko, nieświadoma niczego dołączyłam do zabawy. Zauważyłam, że Lucy też gra, więc poczułam się spokojniejsza. Pierwsza zakręciła dziewczyna w czerwonych włosach. Wypadło na chłopaka w równie szalonych, zielonych włosach.
-Więc Michael, weź dziewczynę, która najbardziej ci się tu podoba do pokoju na 10 minut. -chłopak zatarł dłonie i wybrał niską, brązowooką brunetkę.
Minęło parę kolejek, aż butelka wypadła na mnie. W duchu przestraszyłam się, ale kiedy zobaczyłam, że to Lucy wybiera mi zadanie uspokoiłam się.
-Reywen, ty... pocałuj się z Lukiem. -wszyscy zaczęli się śmiać, nie sądzę, żeby ktokolwiek stąd mnie kojarzył. Luke uśmiechnął się i podszedł do mnie. Delikatnie przechylił głowę. Zrobiłam to samo. Nigdy się nie całowałam, co teraz? Jego usta delikatnie musnęły moje. Trwało to mniej niż sekundę i gdyby nie alkohol, który wypiłam, nie zrobiłabym tego. Nie z Lukiem. Ale to z nim musiałam przeżyć swój pierwszy pocałunek. Miał rozmazaną moją szminkę na ustach, ale nadal wyglądał nieziemsko. Znaczy normalnie, przecież go nie lubię.
-Co to ma być? -do pokoju weszła oburzona Megane. -Luke co ty wyprawiasz?
Luke oddalił się ode mnie, zabierając swoją dziewczynę, zapewne w jakieś ustronne miejsce. To nie moja wina, to była tylko zabawa, a Luke się zgodził. Nie widzę w tym nic złego. Usiadłam i postanowiłam grać dalej. Teraz ja kręciłam. Wypadło na Ashtona.
-Ashton pocałuj Lucy. -powiedziałam niemal natychmiastowo. Widziałam siebie na szczycie piramidy zwycięzców.
Ash wstał i pocałował Lucy. Widziałam jak przyjaciółka rozpływa się pod dotykiem jego ust. To mi się udało.
Impreza dobiegła końca, a ja postanowiłam zostać u Lucy na noc. Nie miałam siły by sama wrócić do domu. Kiedy weszłam do łazienki zastałam tam Luka. Ale nie był sam.