poniedziałek, 2 lutego 2015

Szósty - musi dostać za swoje

Sama gotowałam się ze złości. Jeśli zobaczę Megane, to chyba wybuchnę. Może powinnam sobie dzisiaj odpuścić szkołę? Chyba już za późno.
-Dzień dobry panie Stevens. -pan Stevens uczył mnie angielskiego i był w dodatku moim i Lucy wychowawcą. Już nas zobaczył, więc ucieczka odpada.
-Posłuchaj Rey, jak zobaczę tą wywłokę to nie wiem co zrobię.
-Ja też nie wiem, jestem wściekła. - Chyba dzisiaj czeka nas zemsta.
Jak można zdradzać tak wspaniałego chłopaka jakim jest Luke? Nadal w to nie wierzę. On to tak ciężko znosi. Nie ma go dzisiaj w szkole i raczej do końca tygodnia go nie będzie. Wielka szkoda, ale będę go odwiedzać. To trochę dziwne, że przyjaźnię się z bratem mojej przyjaciółki. Ale jeśli Lucy nie ma nic przeciwko. Ona nie jest w dobrych stosunkach ze swoim bratem. Luke ma ją za małolatę, chociaż dzieli ich tak mało. Są do siebie bardzo podobni z wyglądu, ale z charakteru zupełnie się różnią.
Lucy jest silna, umie radzić sobie z problemami, ale jest też wybuchowa. Za to Luke jest delikatny, ale nie chce dać tego po sobie poznać. Kryje w sobie uczucia i ukazuje je tylko na osobności osobie, której ufa.
Moje przemyślenia przerwała blondynka, która wepchnęła mnie do damskiej ubikacji.
-Lucy co ty wyprawiasz? -zapytałam zaniepokojona.
-Widziałam ją! I prawie wybuchłam. Musiałam coś zrobić, bo wiesz co by się stało.
Nie widać tego po Lucy, ale ona była już parę razy u dyrektora za bójki. Tak właśnie, moja przyjaciółka potrafi się bronić. Jeśli ktoś stanie jej na drodze, ona szybko rozwiązuje swój problem.
-Dobrze, że się schowałaś, chyba nie chcesz być znowu u dyrektora. -pokiwała głową i wyszła, a ja zaraz za nią.
Niestety wpadłam na pewną brunetkę. Okazało się, że to ona.
-Uważaj jak chodzić tępoto! -Megane odgarnęła włosy i zrobiła jeden ze swoich dziwkowatych spojrzeń, które mówiło 'jestem najlepsza'. Ale gówno prawda, bo nie jest!
-To ty lepiej uważaj, żebym ci oczu nie wydrapała. Myślisz, że nie wiem co zrobiłaś? -popatrzyła na mnie jak na idiotkę.
-Tak? To co zrobiłam? -założyła ramiona na klatkę piersiową, gdzie dekolt był niezgodny ze szkolnymi przepisami, ale dziwki mogą przecież wszystko.
Zauważyłam, że połowa szkoły zbiegła się dookoła nas i słuchała naszej kłótni.
-Po szkole się dowiesz. Masz tam czekać, inaczej sama cie znajdę. -widać było, że się przestraszyła, ale nadal zgrywała najlepszą na świecie.
Nie miałam zamiaru się z nią już dłużej kłócić. Odwróciłam się i odeszłam. Przybiłam sobie piątkę w myślach, a moją twarz zdobił uśmiech zwycięstwa. Mimo to nadal czułam, że ta jędza musi dostać za swoje. Po lekcjach jak obiecałam, czekałam na nią przed szkołą razem z Lucy. Czekałam już dobre 10 minut, a ona się nie pojawiała.
-Co za tchórz z niej. -denerwowała się Lucy.
W przeciwieństwie do niej, ja byłam oazą spokoju. Dostrzegłam Meg, która chowała się za szafkami. Uznałam, że nie warto na nią czekać. Weszłam do szkoły i złapałam ją ciasno za ramię. Z bólu pisnęła.
-Puść mnie!
-Nie tak szybko, powiedziałam ci, że cię znajdę. Wiesz co? Jesteś okropna, jak możesz zdradzać Luka? -jej mina była taka zakłamana. Zdziwiła się, ale widać było, że to prawda, że ktoś ją w końcu przejrzał.
-To ty! Przez ciebie Luke nie chce się ze mną widzieć.
-A dziwisz się mu? Widziałam cię w sklepie z jakimś facetem, które zdecydowanie nie był Lukiem. Jesteś zołzą i nic nie wartą szmatą! Nie zbliżaj się do Luka, a tym bardziej do mnie. To żenujące co zrobiłaś, powinnaś się wstydzić. -brunetka zastygła w bezruchu, jej usta były szeroko otwarte jak i oczy. Mam tylko nadzieję, że wzięła sobie moje słowa do serca i odczepi się od niego raz na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz