-Puka się idiotko! -wybuchnęła zawstydzona, ale widocznie usatysfakcjonowana Megane. Zakłada na siebie bluzkę. -Co głucha jesteś? -mówiła strasznie głośno, prawie krzyczała, ale ja stałam wmurowana w podłogę. Nie mogłam nic zrobić, poczułam się w pewien sposób dotknięta. Luke udawał, że mnie tam nie ma i po prostu wyszedł.
-J-ja przepraszam. -wyjąkałam i odeszłam z powrotem do pokoju Lucy.
Co to miało być? Nawet jeśli uprawiali tam seks mogli się jakoś zamknąć. Co jeśli weszłabym w trakcie? Oni nie myślą.
Myślałam, że po tym pocałunku jakoś zacznie mnie zauważać, ale to była tylko gra i w sumie niech tak zostanie. Zawsze będę tą samą cichą myszką.
Lucy jeszcze spała, nie dziwię się jej, dużo wczoraj wypiła. Usiadłam na łóżko i wzięłam do rąk jej tablet, który pozwala mi używać. W sumie kierujemy się zasadą co moje to twoje, więc jeśli któraś z nas chce coś od drugiej bierze to i nie pyta, bo odpowiedź zawsze jest taka sama. Weszłam na twittera. Tam w przeciwieństwie do mojego normalnego życia, jestem lubiana. Dużo miłych osób ze mną piszę i stara się mi pomóc. Cieszę się, że przynajmniej tam. Wydaję mi się, że istnieje tylko dla Lucy. Nawet rodzice, gdy wyjeżdżają nie robią sobie kłopotu co ze mną będzie i czy sobie poradzę. Cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
Po sprawdzeniu powiadomień, zaczęło mnie strasznie suszyć. Co jak co, ale też wczoraj nieźle zaszalałam i mam prawo do kaca. Zeszłam ostrożnie po kręconych schodach, kierując się do kuchni. Wyciągnęłam kryształową szklankę z pięknie zdobionej szafki i odkręcając kurek, przybliżyłam do kranu, z której leciała zimna woda. Upiłam łyk i poszłam do salonu. Usiadłam na wygodnej kanapie, podobnej do tej, którą mam u siebie w domu. Tak nasi rodzice się przyjaźnili dlatego zawsze, gdy miałam gdzieś iść z Lucy moi rodzice się zgadzali i na odwrót. Dziwne, że Luke zawsze uciekał od wspólnych spotkań i może też dlatego jakoś za sobą nie przepadamy. Od zawsze wydawał mi się taki buntowniczy, a ja starałam się zachować dystans do takich osób. Luke ma kolczyk w wardze. Kolejny przejaw tego, że coś mu się w głowie poprzekręcało.
Włączyłam telewizor, na którym pojawił się serial Tom i Jerry. Ciekawe kto ostatnio oglądał Cartoon Network. Zgaduję, że moja zdziecinniała przyjaciółka. Ona uwielbia Toma i Jerrego. Kiedy byłyśmy młodsze siedziałyśmy godzinami przed telewizorem i oglądałyśmy kreskówki. Jedną z naszych ulubionych była Atomówki. Ja byłam słodką Bajką, a Lucy waleczną Brawurką, latałyśmy po pokoju i udawałyśmy, że mój kot to zła małpa Mojojojo. O mało mu nogi nie złamałyśmy kiedy prawie wyrzuciłyśmy go przez okno. Ale byłyśmy głupie, na samo wspomnienie zaczynam się śmiać. Z zamyślenia wyrwały mnie krzyki przyjaciółki. Lucy biegła po schodach z telefonem w ręku, o mało co się nie potykając.
-Rey, Rey nie uwierzysz! Nie uwierzysz! -wskoczyła na kanapę, cała pobudzona.
-Czy ty coś ćpałaś? -zapytałam zaniepokojona. Nigdy nie widziałam jej tak podnieconej, nawet, gdy oglądałyśmy Zacka Efrona bez koszulki.
-Rey skończ, dobrze wiesz, że nie biorę narkotyków. -skarciła mnie. Jej zdanie na temat narkotyków jest okropne i nie lubi tego tematu, ponieważ kiedyś jej brat handlował nimi, a nade wszystko prawie został przyłapany. Kolejny dowód na to, że Luke Hemmings jest idiotą. -Okey, a teraz posłuchaj! -krzyknęła z podekscytowania.
-No słucham. -udawałam zainteresowaną i podparłam brodę ręką.
-Ashton do mnie napisał! -zaczęła skakać po kanapie, a ja dołączyłam do niej. Bardzo się z tego cieszę, Ash długo się jej podobał i to może dzięki mnie do niej napisał.
-Co napisał? -złapałyśmy się za ręce i zaczęłyśmy się kręcić jak dzieci w przedszkolu, kiedy na deser są lody.
-Napisał, uwaga cytuję, Hej może wybierzemy się kiedyś do kina. -dokończyła i pisknęła mi do ucha.
-No co ty? -jestem chyba bardziej podekscytowana niż ona, cieszę się ze szczęścia innych bardziej niż z własnego, taka już jestem.
Reszta dnia minęła nam dobrze. W końcu niedziela, dzień leniuchowania. Spędziłyśmy go na oglądaniu zabawnych filmików na youtube i plotkowaniu o chłopakach, szczególnie o Ashtonie. Kiedy dzień dobiegł końca pożegnałam się z przyjaciółką, która była taka miła i odwiozła mnie do domu.
Musiałam się tylko spakować, bo umieć to wszystko umiem. Zalety bycia kujonką. Położyłam się do łóżka i kiedy miałam zasypiać usłyszałam dźwięk wiadomości. Byłam pewna, że to Lucy, więc jak zdziwiona byłam, kiedy zobaczyłam nieznany mi numer.
OD: nieznany
Przepraszam za tą sytuację w łazience, trochę głupio. Luke x
Luke do mnie napisał. Co? W dodatku przeprosił. Nie wierze, pewnie powiedział wszystko Lucy, a ona wyrwała mu telefon i napisała tą wiadomość. Tak to pewnie było. Albo on to napisał? Ale skąd ma mój numer? Ta, to pewnie była Lucy. Postanowiłam nie odpisywać, jutro wszystko się wyjaśni.
proszę o komentarze <33
Shippujecie już kogoś? Jestem ciekawa ^^
Jeeest już zwiastuun :) W zakładce 'zwiastun' ;*
Myślałam, że po tym pocałunku jakoś zacznie mnie zauważać, ale to była tylko gra i w sumie niech tak zostanie. Zawsze będę tą samą cichą myszką.
Lucy jeszcze spała, nie dziwię się jej, dużo wczoraj wypiła. Usiadłam na łóżko i wzięłam do rąk jej tablet, który pozwala mi używać. W sumie kierujemy się zasadą co moje to twoje, więc jeśli któraś z nas chce coś od drugiej bierze to i nie pyta, bo odpowiedź zawsze jest taka sama. Weszłam na twittera. Tam w przeciwieństwie do mojego normalnego życia, jestem lubiana. Dużo miłych osób ze mną piszę i stara się mi pomóc. Cieszę się, że przynajmniej tam. Wydaję mi się, że istnieje tylko dla Lucy. Nawet rodzice, gdy wyjeżdżają nie robią sobie kłopotu co ze mną będzie i czy sobie poradzę. Cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
Po sprawdzeniu powiadomień, zaczęło mnie strasznie suszyć. Co jak co, ale też wczoraj nieźle zaszalałam i mam prawo do kaca. Zeszłam ostrożnie po kręconych schodach, kierując się do kuchni. Wyciągnęłam kryształową szklankę z pięknie zdobionej szafki i odkręcając kurek, przybliżyłam do kranu, z której leciała zimna woda. Upiłam łyk i poszłam do salonu. Usiadłam na wygodnej kanapie, podobnej do tej, którą mam u siebie w domu. Tak nasi rodzice się przyjaźnili dlatego zawsze, gdy miałam gdzieś iść z Lucy moi rodzice się zgadzali i na odwrót. Dziwne, że Luke zawsze uciekał od wspólnych spotkań i może też dlatego jakoś za sobą nie przepadamy. Od zawsze wydawał mi się taki buntowniczy, a ja starałam się zachować dystans do takich osób. Luke ma kolczyk w wardze. Kolejny przejaw tego, że coś mu się w głowie poprzekręcało.
Włączyłam telewizor, na którym pojawił się serial Tom i Jerry. Ciekawe kto ostatnio oglądał Cartoon Network. Zgaduję, że moja zdziecinniała przyjaciółka. Ona uwielbia Toma i Jerrego. Kiedy byłyśmy młodsze siedziałyśmy godzinami przed telewizorem i oglądałyśmy kreskówki. Jedną z naszych ulubionych była Atomówki. Ja byłam słodką Bajką, a Lucy waleczną Brawurką, latałyśmy po pokoju i udawałyśmy, że mój kot to zła małpa Mojojojo. O mało mu nogi nie złamałyśmy kiedy prawie wyrzuciłyśmy go przez okno. Ale byłyśmy głupie, na samo wspomnienie zaczynam się śmiać. Z zamyślenia wyrwały mnie krzyki przyjaciółki. Lucy biegła po schodach z telefonem w ręku, o mało co się nie potykając.
-Rey, Rey nie uwierzysz! Nie uwierzysz! -wskoczyła na kanapę, cała pobudzona.
-Czy ty coś ćpałaś? -zapytałam zaniepokojona. Nigdy nie widziałam jej tak podnieconej, nawet, gdy oglądałyśmy Zacka Efrona bez koszulki.
-Rey skończ, dobrze wiesz, że nie biorę narkotyków. -skarciła mnie. Jej zdanie na temat narkotyków jest okropne i nie lubi tego tematu, ponieważ kiedyś jej brat handlował nimi, a nade wszystko prawie został przyłapany. Kolejny dowód na to, że Luke Hemmings jest idiotą. -Okey, a teraz posłuchaj! -krzyknęła z podekscytowania.
-No słucham. -udawałam zainteresowaną i podparłam brodę ręką.
-Ashton do mnie napisał! -zaczęła skakać po kanapie, a ja dołączyłam do niej. Bardzo się z tego cieszę, Ash długo się jej podobał i to może dzięki mnie do niej napisał.
-Co napisał? -złapałyśmy się za ręce i zaczęłyśmy się kręcić jak dzieci w przedszkolu, kiedy na deser są lody.
-Napisał, uwaga cytuję, Hej może wybierzemy się kiedyś do kina. -dokończyła i pisknęła mi do ucha.
-No co ty? -jestem chyba bardziej podekscytowana niż ona, cieszę się ze szczęścia innych bardziej niż z własnego, taka już jestem.
Reszta dnia minęła nam dobrze. W końcu niedziela, dzień leniuchowania. Spędziłyśmy go na oglądaniu zabawnych filmików na youtube i plotkowaniu o chłopakach, szczególnie o Ashtonie. Kiedy dzień dobiegł końca pożegnałam się z przyjaciółką, która była taka miła i odwiozła mnie do domu.
Musiałam się tylko spakować, bo umieć to wszystko umiem. Zalety bycia kujonką. Położyłam się do łóżka i kiedy miałam zasypiać usłyszałam dźwięk wiadomości. Byłam pewna, że to Lucy, więc jak zdziwiona byłam, kiedy zobaczyłam nieznany mi numer.
OD: nieznany
Przepraszam za tą sytuację w łazience, trochę głupio. Luke x
Luke do mnie napisał. Co? W dodatku przeprosił. Nie wierze, pewnie powiedział wszystko Lucy, a ona wyrwała mu telefon i napisała tą wiadomość. Tak to pewnie było. Albo on to napisał? Ale skąd ma mój numer? Ta, to pewnie była Lucy. Postanowiłam nie odpisywać, jutro wszystko się wyjaśni.
proszę o komentarze <33
Shippujecie już kogoś? Jestem ciekawa ^^
Jeeest już zwiastuun :) W zakładce 'zwiastun' ;*
Och! ach! To jest niesamowite! :D Boże, dziękuję Ci za tą jakże utalentowaną Helenę <3 ja już chcę następny rozdział vfsgffhfdhgdfhgddghddg <3 Kocham Cię! <3
OdpowiedzUsuń