piątek, 7 listopada 2014

Czwarty - muszę odwalić brudną robotę

Miałyśmy już wychodzić, ale zobaczyłyśmy coś okropnego. Chciałam stamtąd jak najszybciej wyjść, ale Lucy musiała zrobić zdjęcie. Przed nami stała Megane, która obściskiwała się z jakimś brunetem. Brunetem! Luke jest blondynem i raczej nie ma szans, żeby się przefarbował. Wiedziałam, że to dziwka, mówiłam to przez cały czas, ale Lucy była utwierdzona w tym, że Luke ma rację. A nie ma! Nigdy jej nie miał. Jestem oburzona. Lucy była w stanie podejść i ją uderzyć, ale szybko wyciągnęłam ją ze sklepu, po tym jak zrobiła już zdjęcie, które było dowodem zdrady.
Wyszłyśmy z centrum handlowego, a przyjaciółka była czerwona ze złości.
-Co za... co za suka! -krzyknęła oburzona. Poklepałam ją po plecach, chciałam tez dodać 'anie mówiłam', ale darowałam sobie ten rodzicielski nawyk.
Odprowadziłam ją do domu, a w drodze powiedziałam, żeby nie mówiła tego Lukowi. Pomyślałam, że może mu być przykro. Wiem, że byłam dla niego powietrzem całe życie, ale teraz zaczął być inny, zaczął się mną przejmować, więc nie chciałam, aby nagle się załamał lub coś podobnego.
W drodze do mojego mieszkania, myślałam co jutro ubrać, ale bardziej jednak martwiłam się sprawą z Megane. Tak szczerze to ta dziwka nie obchodziła mnie ani trochę, ale Luke. To dziwne, że przez te niecałe 2 dni zdążyłam go od nowa polubić. On nie jest taki jak się wydaję. Zgrywa tylko tego ważniaka, tak naprawdę jest bardzo miły i mam nadzieję, że może zostaniemy przyjaciółmi.
Kiedy dotarłam do domu dostałam wiadomość od Lucy.
OD: Lucyyyy <3
Zaraz nie wytrzymam! >_<
Wystraszyłam się i szybko jej odpisałam.
DO: Lucyyyy <3
Co się dzieje?
Czekałam na jej odpowiedź dobre 10 minut, a kiedy już miałam zamiar do niej jechać, odpisała mi.
OD: Lucyyyy <3
ONA u nas jest i migdali się do Luka jakby wszystko było w porządku. Zaraz ją wywlecze za te kudły.
DO: Lucyyyy <3
Wytrzymaj do jutra.
Lucy już mi nie odpisała, wierzyłam, że jest zdenerwowana. Też taka jestem. Mimo to mam nadzieję, że wytrzyma do jutra. A jutro właśnie mam iść po szkole z Lukiem na kawę i porozmawiać o tym. Chcę mu to powiedzieć. Tak, właśnie JA. Lucy powiedziała, że jej by nie uwierzył, nawet gdyby pokazała mu zdjęcie, więc to ja muszę odwalić brudną robotę. Na początku nie chciałam się zgodzić, ale to jest jedyne rozwiązanie.
Położyłam się spać i od razu zasnęłam. Ten dzień wyjątkowo mnie wykończył.
~*~
W szkole dostałam piątkę z matematyki i z angielskiego, ale to chyba koniec dobrych wiadomości. Właśnie zmierzałam do Luka, który stał i rozmawiał z Michaelem. Co do Michaela, jest w porządku. Wygląda na złego, ale już parę razy mi pomógł i moim zdaniem ludzie osądzają go po kolorze włosów i kolczykach na twarzy, przykre.
-Witaj Reywen. -Mike powitał mnie ciepłym uśmiechem, który sprawił, że od razu się rozchmurzyłam. Odpowiedziałam mu tym samym i odwróciłam się do Luka, nabrałam pewności siebie.
-Co myślisz o tym, żebyśmy po szkole poszli na kawę? -niestety zaraz po wypowiedzianych słowach spuściłam głowę. Zobaczyłam jego zdziwienie w oczach.
-A o której kończysz? -podniosłam głowę i zobaczyłam jego wielki uśmiech i szereg białych zębów, jakby chciał mi dodać otuchy.
-N-no wiesz... ja... o trzeciej.
-Okej to ja będę czekać przed wejściem. -zachichotał na moją reakcję, ale zaraz potem spoważniał. Ciekawe czy domyśla się o co chodzi, bo to nie jest jakaś błahostka, dlatego starałam się zachować powagę.
Od razu postanowiłam poszukać przyjaciółkę i powiedzieć, że pierwszy etap przebiegł zgodnie z planem. Lucy ucieszyła się i dała mi parę wskazówek o tym, że mam mu to powiedzieć delikatnie i nie zostawić go później z tym samego. Oczywiście, że bym tak nie zrobiła, chyba że by mnie poprosił. To będzie dla niego trudne, a dla mnie smutne. Szczerze to nie chcę widzieć jego reakcji, bo to złamie mi serce.
Po ostatniej lekcji pożegnałam się z przyjaciółką, która jeszcze raz życzyła mi szczęścia. Powoli szłam do wyjścia, czułam się taka ciężka, że nie mogłam iść szybciej. Widziałam już Luka, który uśmiechał się w moją stronę. Spojrzałam za siebie by upewnić się czy to aby na pewno do mnie. Nikt za mną nie szedł, więc to pewnie do mnie się uśmiechał. Odgarnęłam niesforne kosmyki do tyłu i posłałam mu szczery uśmiech. Podeszłam do niego i zapytałam jak się czuje. Odpowiedział, że bardzo dobrze. I właśnie dlatego nie wiem jak zareaguje na moją wiadomość. 

Liczę na komentarze :D


2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega mega fajny rozdział jestem ciekawa jak zareaguje Luke

    OdpowiedzUsuń